torek, 03. april 2018

Rodzina, ach rodzina... Słownictwo z życia rodzinego

Dzisiaj poznamy słownictwo związane z szeroko pojętą rodziną, życiem rodzinnym, przodkami, dziećmi, małżeństwami itp.




družina - rodzina
mama/mati - mama/matka (Co ciekawe, zetknęłam się również z określeniem mati w stosunku do starszych kobiet, które cieszą się wielkim szacunkiem w danym środowisku.)
oče - ojciec
brat - brat
sestra - siostra
starši - rodzice

I tu drobna uwaga. Jeżeli widzimy/słyszymy słówko starši, to nie używamy liczby podwójnej (choć w kontekście chodzi o dwoje rodziców), tylko mnogiej, na przykład:

Moji starši so mi rekli, da bodo kasneje. Moi rodzice powiedzieli mi, że będą później.

Ale gdy mówimy o ojcu i matce oddzielnie, jako o dwóch osobach, wówczas używamy liczby podwójnej:

To sta moj oče in moja mama. To są mój tata i moja mama.

otrok - dziecko (ale otroci - dzieci!)
sin - syn
hčerka - córka
dedek - dziadek
babica - babcia
teta - ciocia
stric - wujek
pradedek - pradziadek
prababica - prababcia
bratranec - bratanek
sestrična - siostrzenica
tast - teść
tašča - teściowa
svak - szwagier
svakinja - szwagierka
vnuk - wnuk
vnukinja - wnuczka
zet - zięć
snaha - synowa
poroka - małżeństwo
poročiti se - wyjść za mąż/ożenić się
partnerska zveza - związek partnerski

I tu ciekawostka: w Słowenii od zeszłego roku można zawrzeć związek partnerski zarówno z osobą płci przeciwnej, jak i tej samej. Nie wnikałam w prawne szczegóły ustawy, ale od słoweńskich znajomych wiem, że pod względem praw i obowiązków różnica między małżeństwem a związkiem partnerskim jest bardzo niewielka.

mačeha - macocha
očim - ojczym
posvojitev - adopcja
posvojiti otroka - adoptować dziecko

A oto garść związków frazeologicznych z rodziną w tle:

biti sin svoje dobe - być dzieckiem swojej epoki
kot izgubljeni sin - nie mieć celu w życiu
biti velik otrok - być naiwnym
nositi otroka pod srcem - być w ciąży
otrok je na poti - kobieta jest w zaawansowanej ciąży
veliko babic - kilav otrok - znaczenie podobne do polskiego "Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść"

nedelja, 25. marec 2018

Zapożyczenia z języków chorwackiego i serbskiego

W dzisiejszym, drugim z kolei w cyklu o zapożyczeniach w języku słoweńskim, przyjrzymy się tym, które pochodzą z języków serbskiego i chorwackiego (a w odniesieniu do czasów jeszcze nie tak dawnych, z języka serbsko-chorwackiego).
Mimo dążeń do "oczyszczenia" języka słoweńskiego z obcych naleciałości, próby wyrugowania zarówno zapożyczeń, jak i całych fraz będących kalkami z obu języków południowosłowiańskich okazują się niezwykle trudne do zrealizowania, a nawet niemożliwe. Pomijając już przynależność do tej samej rodziny językowej, należy wspomnieć o istniejącym w XIX wieku ruchu jugosłowiańskim, który zakładał wspólnotę Słowian Południowych (tak, idea Jugosławii wcale nie powstała w głowie Marszałka Tity!).
Obecnie trudno jest odróżnić, które wyrazy pochodzą z chorwackiego, a które z serbskiego. Jednak stanowią one ważną część słoweńskiego dziedzictwa kulturowego, zwłaszcza, że odnoszą się do wyrazów z bardzo szerokich kategorii. Są to wyrazy określające rośliny, zwierzęta, emocje, stroju ludowego, kulinaria, pojęcia geograficzne i abstrakcyjne, ale również... Przekleństwa (w przygotowaniu osobny wpis o słoweńskich przekleństwach).

Po lewej umieszczam wyraz pochodzący z chorwackiego/serbskiego i jego znaczenie:

obala - wybrzeże
paprika - papryka
opanek - rodzaj ludowego obuwia, podobny do polskich kierpców
prtljaga - bagaż
poreklo - pochodzenie, korzenie (również w sensie metaforycznym)
način - sposób (np. wykonania czegoś)
stranka - partia (polityczna)
lubenica - arbuz (z języka chorwackiego)
kruh - chleb (identycznie jak w chorwackim!)
podatek - informacja (TEN podatek po słoweńsku to davek)
proizvod - produkt
čestitati - gratulować
zločin - zbrodnia
prosveta - oświata, edukacja

Warto zwrócić również uwagę na nazwy południowosłowiańskich (bałkańskich) potraw, które są powszechnie znane w Serbii, Chorwacji, Bośni i Czarnogórze, a które zyskały popularność w Słowenii:

kajmak - rodzaj twarogowego sera z mleka krowiego
čevapčići - potrawa z mielonego mięsa baraniego, czasami też z wieprzowo-wołowego lub mieszanki mięsa wieprzowego, wołowego i baraniego
sarma - potrawa podobna do polskich gołąbków, różni się tym, że wykorzystuje się do niej całe, kiszone liście kapusty, zamiast świeżych
ratluk - pochodzące z Turcji słodycze w formie galaretki, w krajach byłej Jugosławii najczęściej można kupić o smaku waniliowym lub cytrynowym, ale zdarzają się też różane lub z orzechami włoskimi
pleskavica - to jest wyraz określający serbską potrawę z mielonego mięsa

četrtek, 15. marec 2018

Na wesoło, czyli słoweński humor

Z czego śmieją się Słoweńcy?
Powód do śmiechu zawsze się znajdzie, ale wiele słoweńskich dowcipów odnosi się do sfery małżeńskiej i rodzinnej, jak również szeroko pojętych relacji damsko-męskich. Oto kilka przykładów:

***

Štef i Jože rozmawiają.  Jože pyta: "Štef, jak ci się wiedzie w małżeństwie?"
"Źle. Myślałem, że żona będzie mi gotowała jak mama, a ona pije jak tata."

***

Policjant przesłuchuje rodzinę, w której mieszkaniu doszło do włamania.
"Czy podczas włamania był ktoś w domu?"
"Wszyscy byliśmy."
"A gdzie byliście?"
"Przy obiedzie."
"I jak to się stało, że nikt nie usłyszał włamywacza?"
"Siorbaliśmy przy zupie."

***

Mišo chwali się: "Moja żona jest jak Mona Lisa".
"Oczywiście" odpowiada Jaka. "Jest płaska jak płótno i tak stara, że pasuje do muzeum".

***

Rozmawiają dwie matki:
"Mój syn nie chce jeść sałaty!" skarży się jedna z nich.
"A mój je wszystko."
"Jak to zrobiłaś?"
"Za każdym razem powtarzam, że nie może zjeść sałaty, bo jest dla starszego brata..." 

Życie


Skoro już o codzienności mowa, to innym ważnym tematem słoweńskich dowcipów jest alkohol:

Wódka z lodem zniszczy wasze nerki.
Rum z lodem zniszczy wam wątrobę.
Whisky z lodem zniszczy wam serce.
Gin z lodem zniszczy wasz mózg.
Coca-Cola z lodem zniszczą wasze zęby...
Jak widać, lód jest śmiercionośny.

***

Štef i Jože wracają z zabawy w remizie. Štef  prowadzi, a Jože śpi z tyłu. Zatrzymuje ich policjant:
"Dobry wieczór!"
"Hik! Dobry..."
"Poproszę pana dokumenty."
Jože wciąż śpi. Policjant pyta dalej:
"Wypiliście coś?"
"A tak... Tylko jeden kieliszeczek."
I wtedy Jože się budzi:
"I dla mnie jeden poproszę!"

***

Do osobnej kategorii należą żarty z samych siebie, a szczególnie z faktu, iż Słowenia jest pod względem powierzchni małym państwem, zamieszkanym przez równie niewielki liczebnie naród:

Pewnego razu Słoweńcy postanowili zaatakować USA i zrzucili bombę atomową. Mija jeden dzień i nic. Mija drugi i trzeci i nic. W końcu po trzech dniach prezydent Słowenii dzwoni do prezydenta USA i mówi: "Jak to, zrzuciliśmy na was bombę atomową i nic?". W odpowiedzi usłyszał: "Wy tacy owacy, niech no was tylko na mapie znajdę!!!"

***

Dlaczego w słoweńskich szkołach nie potrzeba map na lekcjach geografii?
Bo wszystko widać za oknem.

***

Gdy otworzysz parasol w Lublanie, musisz uważać, aby nikogo w Mariborze nie ukłuć w oko.

***

Bliskie tematycznie są również dowcipy o przedstawicielach różnych słoweńskich regionów:

Co to jest zero absolutne?
Gdy Styryjczyk* pomyśli, Dolenjec* zrobi, a Gorenjec* płaci. 
(Styryjczyk - mieszkaniec regionu Štajerska, po polsku znanego jako Styria, Dolenjec - mieszkaniec regionu Dolenjska w południowo-wschodniej Słowenii, Gorenjec - mieszkaniec regionu Gorenjska, w Alpach). 

***

Na koniec warto wspomnieć o dowcipach antyklerykalnych:

Idzie sobie ksiądz ulicą i pyta przypadkowo napotkanego faceta:
"Czy może mi pan powiedzieć, gdzie jest poczta?"
"A co pana to obchodzi?"
"O Boże miłosierny! Wie pan co? Nie pójdzie pan do nieba!"
"A pan na pocztę też nie!"

***  

Innymi słowy, zawsze jest okazja do śmiechu, a humor słoweński nie zna poprawności politycznej ani litości wobec nikogo. Polakom może wydawać się nieco grubiański, choć mogę się mylić, warto jednak pamiętać o ludowym pochodzeniu kultury słoweńskiej, gdyż to ona wpływa na taki, a nie inny kształt lokalnego humoru. 

sreda, 07. marec 2018

Babcia wyjeżdża na południe

Co byście powiedzieli, gdybyście spotkali osiemdziesięciosześcioletnią damę przewyższającą swoją żywotnością i sprytem niejednego młodego człowieka?

Film Anžlovara z 1991 roku pt. Babica gre na jug (Babcia wyjeżdża na południe) można oglądać jako komedię, w której spotykają się uciekinierka z domu starców i nieodpowiedzialny student, lub jako hymn ku czci regionu Primorska (tytułowe słoweńskie południe, ściślej - chodzi o adriatyckie wybrzeże), gdzie wszystko może się zdarzyć. Nawet spełnienie marzeń.

Tytułowa "babcia" o imieniu Sara nie zamierza spędzić ostatnich chwil życia w pantoflach i robiąc na drutach. Zamierza wyjechać do nadmorskiego miasta Portorož i tam dobrze się bawić (bo w sumie, dlaczego nie?). Po drodze spotyka Davida, młodego mężczyznę z głową w chmurach, który marzy o karierze muzyka jazzowego, ale mającego z dojrzałością tyle wspólnego, co pies z kotem (nie płaci za wynajmowane mieszkanie, nie troszczy się ani o napotkaną Sarę, ani o swoją dziewczynę).

Można zastanawiać się, co kieruje starszą panią, która za wszelką cenę i wszelkimi sposobami ucieka ze stolicy, na przykład jadąc na gapę przypadkowym autobusem i myląc kontrolera biletów propozycją wspólnego śpiewania, a do tego, mimo, że towarzysz podróży dwukrotnie ją okrada, ta postanawia pomóc mu w spełnieniu marzeń o zespole muzycznym. A może właśnie starość nie musi być samotna i straszna? Może właśnie wtedy sami zaczynamy się dobrze bawić, choć społeczeństwo i młodzi najchętniej zamknęliby nas w jakimś ośrodku? Może pora zmienić myślenie o seniorach, przestać postrzegać ich jako niepotrzebnych?

Niezależnie od tego, jak na komedię przystało, w obrazie Anžlovara nie brak humoru, opartego głównie na kontraście między beztroską "babcią", a spiętym młodym pokoleniem. Aż chciałoby się krzyknąć, parafrazując znane zdanie: zobaczyć Portorož i umrzeć!

četrtek, 01. marec 2018

U lekarza

Nikt Ci tego drogi Czytelniku nie życzy, ale może się zdarzyć, że podczas wędrówki po starej części Lublany skręcisz kostkę, złamiesz sobie nogę w Alpach albo po wypiciu dużych ilości lokalnego žganja chwyci Cię stary, poczciwy kac. Mamy teraz sezon grypowy, a ja sama ostatnio jestem zaziębiona, więc proponuję dzisiaj garść słówek związanych ze zdrowiem, medycyną i służbą zdrowia:

zdravnik - lekarz
bolnica - szpital
urgenca - potogowie
prometna nesreča - wypadek drogowy
zdravstveno zavarovanje - ubezpieczenie zdrowotne
prva pomoč - pierwsza pomoc
vnetje - zapalenie
cepljenje - szczepienie
vrtoglavica - zawroty głowy
Boli me. - Boli mnie.
vročina - gorączka
prehlajen/prehlajena - przeziębiony/przeziębiona
zlomljena noga/roka - złamana noga/ręka
gripa - grypa
modrica - siniak, krwiak 
sladkorna bolezen/diabetes - cukrzyca
celiakija - celiakia
driska - biegunka
multipla skleroza - stwardnienie rozsiane
zdravilo - lek
otroška bolezen - choroba wieku dziecięcego
duševna motnja - zaburzenie psychiczne
krvavitev - krwotok
Imam alergijo na... - Mam alergię na...

Na końcu, drobna ciekawostka dotycząca stanu po przebudzeniu się wskutek nadużycia alkoholu: kac po słoweńsku to težka glava albo po prostu maček (czyli tak samo jak nasze ulubione, domowe, mruczące zwierzątko).
I tym optymistycznym akcentem życzę wszystkim dużo zdrowia!

ponedeljek, 19. februar 2018

Zapożyczenia niemieckie w języku słoweńskim

Dziś pierwszy post z cyklu dotyczącego zapożyczeń. Współcześnie bardzo trudno znaleźć język, w którym nie byłoby żadnych zapożyczeń z innego i słoweński nie jest tu wyjątkiem. Na początku przedstawię zapożyczenia z języka niemieckiego, bowiem to one stanowią najbardziej wyrazistą część tychże, a 900 lat wpływu kultury niemieckiej (począwszy od czasów Świętego Cesarstwa Rzymskiego w X wieku) nie pozostało bez śladu. Jeszcze w XIX wieku słoweńska inteligencja posługiwała się głównie językiem niemieckim.



Współcześnie wśród samych Słoweńców, zwłaszcza tych z wyższym wykształceniem, można zauważyć dość ambiwalentny stosunek do zapożyczeń niemieckich. Z jednej strony je zwyczajnie tolerują, podobnie jak zapożyczenia z innych języków (np. serbskiego lub serbsko-chorwackiego), jednak z drugiej mają świadomość, że to są słowa używane przede wszystkim w języku potocznym. Historii jednak nie da się zmienić (choćby nie wiem ilu polityków się starało), a zapożyczeń tak łatwo nie można wyrugować. Dowodem na to może być fakt, że w 1997 roku ukazał się osobny słownik zapożyczeń niemieckich.



Poniżej podaję niektóre wyrazy, będące zapożyczeniami właśnie z niemieckiego, obok nich zaś ich słoweński odpowiednik (jeśli takowy istnieje), w nawiasie - znaczenie polskie (bez nawiasu, jeśli nie ma słoweńskiego odpowiednika):



ajmar - vedro (wiadro)
bormašina - vrtalnik (wiertarka) 
cajt - čas (czas)
coprati - čarati (czarować)
cuker - sladkor (cukier)
cvikerji - očala (okulary)
fajfa - pipa (fajka) 
fotr -  oče (ojciec)
kuhati - gotować
luft - zrak (powietrze)
nor - szalony (z niemieckiego der Narr)
risati - rysować
šarf - pekoč (pikantny)
škarje - nożyczki 
šporhet - štedilnik (kuchenka) 
šraufenciger - izvijač (śrubokręt)
talar - krožnik (talerz)
ura - 1. godzina, 2. zegarek (z niemieckiego die Uhr
ziher - siguren (1. pewny, 2. bezpieczny)
zokni - nogavice (skarpetki)



I jeszcze jedna ciekawostka. W sytuacji z życia codziennego, jeśli chcemy powiedzieć "tak", mówimy "ja". Natomiast w pismach urzędowych lub sytuacjach oficjalnych, na przykład w urzędzie albo podczas kontaktu z przedstawicielami służb mundurowych, mówimy "da" (jak w innych językach południowosłowiańskich).

četrtek, 15. februar 2018

Słoweńskie hymny

Dzisiaj poznamy słoweński hymn narodowy i jego dzieje, a ściślej - dowiemy się czegoś o trzech (tak, trzech!) słoweńskich hymnach.

Współcześnie Słoweńcy w ramach hymnu śpiewają siódmą zwrotkę pieśni z 1844 roku pt. Zdravljica, której autorem jest France Prešeren. Jest to o tyle ciekawe, iż w słowach tej strofy... Zresztą, przekonajcie się sami.

Živi naj vsi narodi
ki hrepeni dočakat dan
da koder sonce hodi
prepir iz sveta bo pregnan
da rojak
prost bo vsak
ne vrag, le sosed bo mejak
 
A tu jest po polsku:
 
 
Niech żyją wszystkie narody
które wyczekują tego dnia
gdy dokąd Słońce sięga
wojna zostanie wygnana
gdy wolnym będzie każdy rodak
a za miedzą nie wróg będzie,
lecz sąsiad
 
 
I tu wśród samych Słoweńców występują kontrowersje. Jak to, "niech żyją wszystkie narody" (Živi naj vsi narodi), skoro to hymn narodowy?! A żeby było jeszcze weselej, Zdravljica powstała pierwotnie jako pieśń biesiadna. Jest to tzw. carmina figurata, co oznacza wiersz pisany tak, aby tworzył jakiś kształt. W przypadku Zdravljicy jest to... Kielich. Tu i ówdzie nie brakuje głosów, że w kraju, który ma problem z alkoholizmem w społeczeństwie, nie powinno się jako hymnu narodowego śpiewać pieśni, która rozpoczyna się od Spet trte so rodile... (Znów winorośle obrodziły...).
Co więc jest proponowane jako alternatywa?
W roku 1860 niejaki Simon Jenko napisał pieśń pt. Naprej zastava slave. Jako ciekawostkę warto wspomnieć, że stanowiła ona część hymnu Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców, a potem Królestwa Jugosławii w latach 1918-1941. Jak to wyglądało w praktyce, można odsłuchać tutaj:
 
 
 
 

Pierwsza część to obecny hymn Serbii (Bože pravde), następnie Chorwacji (Lijepa naša domovino), wreszcie Naprej zastava slave.
Poniżej pieśń w całości.
 
 
Wspomnę jeszcze o Hymnie Wszechsłowiańskim (więc nie bardzo wyłącznie słoweńskim, ale używanym w okresie socjalistycznej Jugosławii). Choć większość Słoweńców kojarzy go z epoką Tity, sam przekład na język słoweński pojawił się już w 1896 roku.
 
 
Hej Slovani, naša reč
slovanska živo klije
dokler naše srce
za naš narod bije.
 
Živi, živi, duh slovanski,
bodi živ na veke,
grom in peklo, prazne vaše
proti nam so steke.
 
Naj tedaj nad nami
strašna burja najse znese,
skala poka, dob se lomi,
zemlja naj se strese.

Bratje, mi stojimo trdno
kakor zidi grada,
črna zemlja naj pogrezne
tega, ki odpada.
 
 
 
 
I na koniec przytoczę zdanie tych, którzy są pozytywnie nastawieni do obecnego hymnu (do Zdravljicy). Uważają oni, iż Zdravljica, a zwłaszcza jej siódma zwrotka, dobrze oddają "charakter słoweńskiego narodu", a ściślej, jego tolerancję i otwartość na innych (no, z tym to różnie bywało w dziejach...).
Tym optymistycznym akcentem zapraszam do wysłuchania fragmentów Zdravljicy w wykonaniu zespołu Lačni Franz (nawiasem mówiąc i pytając polskich czytelników: czy wyobrażacie sobie podobne wykonanie Mazurka Dąbrowskiego?):
 
 




torek, 23. januar 2018

Słowenka (2009)

Młoda Aleksandra pozornie niczym nie różni się od swoich koleżanek, innych studentek filologii angielskiej na Uniwersytecie w Lublanie. Tak samo jak one uczęszcza na lektoraty, do stołówki i próbuje radzić sobie w dużym mieście, jak na dziewczynę z prowincji przystało, ma też przystojnego chłopaka. Jednak prawda o niej jest zupełnie inna, niż wynika z powierzchownych wizji profesorów i znajomych: Aleksandra jest prostytutką, ogłaszającą się w miejscowych gazetach jako "Słowenka".

Początkowo klientami Aleksandry są bardzo bogaci cudzoziemcy. Dzięki zarobionym pieniądzom jest w stanie kupić sobie na kredyt mieszkanie w centrum Lublany (a tam ceny potrafią zwalać z nóg!) i żyć na całkiem przyzwoitym poziomie. Sprawy jednak zaczynają się komplikować, kiedy jeden z klientów umiera po przedawkowaniu Viagry, policja wszczyna poszukiwania słynnej już wówczas "Słowenki", a na dodatek Aleksandrze zaczynają deptać po piętach niebezpieczni faceci, próbujący stać się jej sutenerami...

Film w reżyserii Damjana Kozola ujrzał światło dzienne w 2009 roku, gdy Słowenia przejęła prezydencję Rady Unii Europejskiej. Można w nim bez trudu zauważyć kontrasty, obecne w słoweńskim społeczeństwie: między ubogą prowincją, z której każdy młody człowiek chce się wyrwać, a stolicą, oferującą wielkie możliwości. Jednak w stolicy nie ma nic za darmo, a relacje międzyludzkie są bardzo powierzchowne, oparte tylko na pieniądzach. Tutaj za spełnienie marzeń o usamodzielnieniu się trzeba słono płacić, nie tylko gotówką.

Wydaje się, że to właśnie relacje między ludźmi, a raczej ich rozpad we współczesnym świecie, jest głównym tematem "Słowenki". Gdy Aleksandra odwiedza swojego ojca w małym miasteczku, próbuje dotrzeć do swojej matki, która po rozwodzie nie chce mieć z córką nic wspólnego. Jedyną bliską osobą pozostaje więc ojciec, który jednak nie poświęca Aleksandrze zbyt wiele czasu, zajęty codziennością, pracą i próbami stworzenia lokalnego zespołu rockowego.

Film Kozola poleciłabym przede wszystkim młodym ludziom, którym u progu dorosłości wydaje się, że świat stoi przed nimi otworem. Niestety, bardzo często tak nie jest, za wstęp do "lepszego" (bo czy na pewno LEPSZEGO?) życia trzeba zapłacić wysoką cenę, a w każdej chwili można stracić wszystko. Włącznie z samym czy samą sobą.

četrtek, 18. januar 2018

Idiomy - pogoda i pory roku

W dzisiejszym poście o tym, co tygryski lubią najbardziej, czyli idiomy. Ponieważ mamy zimę, porę roku o dość trudnej do przewidzenia pogodzie (chociaż ta ostatnia jest nieprzywidywalna jak kobieta z PMS o każdej porze dnia, nocy i roku), chciałabym przedstawić Wam kilka sympatycznych, słoweńskich idiomów związanych z pogodą i porami roku.




govoriti kot dež - gadać, mówić bardzo dużo

jokati kot dež - bardzo płakać, szlochać

biti (kot) lanski sneg - (być) jak zeszłoroczny śnieg

kot aprilsko vreme - dosłownie: jak kwietniowa pogoda, znaczenie: bardzo zmienny, nieprzewidywalny

skočiti čez veliko lužo - dosłownie: skoczyć przez wielką kałużę, znaczenie: przepłynąć Atlantyk

iz blata v lužo - z deszczu pod rynnę

poslati koga po april - wysłać kogoś w diabły (żartobliwie)

z dežja pod kap - z deszczu pod rynnę

biti pod svobodnim soncem - żyć w swoim kraju, zwłaszcza niepodległym

sobota, 06. januar 2018

7 mitów o Słowenii (i innych krajach byłej Jugosławii)

Czytanie mitologii świata może być naprawdę wciągającym zajęciem. Mity jednak dotyczą nie tylko bogów i starożytnych bohaterów. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam siedem popularnych, obiegowych opinii, stereotypów, półprawd i mitów na temat Słowenii i przy okazji innych krajów, które niegdyś tworzyły Jugosławię. Jesteście gotowi?


1. Słowenia, Słowacja - jeden pies!


Choć powyższe stwierdzenie bywa przedmiotem licznych żartów, memów i gagów, czasami można się z nim zetknąć nawet u ludzi z wyższym wykształceniem. Niech Was nie myli podobieństwo nazw! Polska graniczy od południa ze Słowacją, która ma stolicę w Bratysławie, a słowackie (i polskie również) góry to Tatry. Natomiast ze Słowenią, która ma stolicę w Lublanie, nie graniczymy i nie graniczyliśmy nigdy. Poza tym słoweńskie góry to Alpy.




2. W Słowenii wszyscy mówią po serbsku/chorwacku.


Z takim zdaniem zetknęłam się głównie wśród osób starszych, które coś o tej części Europy wiedzą, ale nie do końca. Coś im dzwoni, ale nie w tym kościele.
Rzeczywiście, starsze pokolenie Słoweńców dobrze zna lub przynajmniej rozumie serbski/chorwacki. Byłoby jednak dużym uproszczeniem zakładać, że wszyscy będący w wieku 40-50 plus (bo o takich osobach tu mowa), płynnie porozumiewają się w ojczystym języku mieszkańców Zagrzebia czy Belgradu.
Młodsze pokolenie już nie rozumie tych dwóch języków, z oczywistych względów - rozpad Jugosławii spowodował, że kontakty między przedstawicielami różnych narodów Europy Południowo-Wschodniej nie są już tak powszechne, jak jeszcze dwadzieścia/trzydzieści lat temu.

3. Słoweńcy to tacy Niemcy, którzy mówią językiem słowiańskim.

I w tym miejscu można sobie dośpiewać wszelkie możliwe stereotypy o Niemcach.  Otóż prawdą jest, że w ciągu kilkuset lat kultura niemiecka wywarła wpływ na kulturę słoweńską, w samym języku słoweńskim też można znaleźć sporo zapożyczeń i kalki z języka niemieckiego, ale równie dobrze powyższe stwierdzenie można by zastosować np. do mieszkańców Wielkopolski lub Śląska. A chyba nikt nie nazwałby naszych rodaków z Poznania lub Katowic "Niemcami mówiącymi po polsku".

4. Na Bałkanach jest strasznie niebezpiecznie!

Nie bardziej, niż na przeciętnym polskim osiedlu w dużym mieście. Powszechne przekonanie o wielkim niebezpieczeństwie grożącym polskiemu turyście w krajach byłej Jugosławii zrodziło się w latach 90., kiedy na tym terenie toczyła się wojna. Niestety, media mają to do siebie, że informują ludzi przeważnie o katastrofach i nieszczęściach, więc nic dziwnego, że po 2000 roku niewiele docierało do nas informacji z Słowenii, Chorwacji czy Serbii. A jak to wygląda dziś?

Oczywiście, nie polecam nikomu zbaczania z drogi po to, żeby przechadzać się po polach minowych w Bośni, ani głaskania dzikich psów w Serbii czy prowokowania niedźwiedzi w Słowenii. Nie polecam też toczenia jałowych, politycznych dyskusji w sytuacji procentowej (mam na myśli napoje zawierające owe procenty). Jednak tych samych zaleceń udzieliłabym np. Amerykanom podczas podróży do Polski.

5. Słoweńcy to nudziarze ze skłonnościami depresyjnymi, nie da się z nimi o niczym ciekawym pogadać.

Zależy, na kogo się trafi. Ludzie w każdym narodzie są różni i wierzcie mi, takich samych "nudziarzy" spotykałam wśród Polaków, Chorwatów, Żydów, Amerykanów, Anglików czy Bośniaków. W każdej grupie są i imprezowicze, i spokojni melancholicy, i różne warianty pośrodku.

6. Narody byłej Jugosławii to w ogóle ksenofoby, homofoby, Słoweńcy to naziści, Bośniacy to dżihadyści, a Serbowie/Chorwaci to faszyści.

Ciekawe, że dokładnie to samo o Polakach można usłyszeć w Europie Zachodniej. Opierając się na własnych doświadczeniach (choć tak, wiem, każdy może mieć inne i być może to, co teraz napiszę, zdenerwuje niektórych Czytelników) mogę napisać tyle, że jeśli chodzi o tolerancję wobec różnych grup etniczych, mniejszości seksualnych czy religii, to w krajach byłej Jugosławii jest lepiej, niż w Polsce. Przynajmniej sąsiedzi nie patrzą krzywym okiem, kiedy przez X lat do Twojego domu nie zagląda ksiądz "po kolędzie". A jeśli chodzi o osoby niepełnosprawne, ludzie potrafią być naprawdę pomocni. Tak samo jeden z moich serbskich znajomych powiedział podczas dyskusji, że jego koleżanka lesbijka jest zupełnie normalną osobą, na co Polacy zamilkli i zrobili wielkie oczy (tak jakby wyobrażali sobie potwora o siedmiu palcach u rąk).

7. W Słowenii nie ma nic ciekawego.

To przekonanie jest oparte na fakcie, iż dla wielu naszych rodaków Słowenia to kraj tranzytowy między Austrią/Włochami a Chorwacją. Faktem jest też, że nie została tak szeroko rozreklamowana, jak wspomniane wcześniej kraje. Ale nieprawdą jest, że tam nie ma nic ciekawego. Warto wspomnieć choćby o jaskini Postojna, średniowiecznym lublańskim zamku, starówce w Kranju czy o karnawale w mieście Ptuj. A to tylko niektóre z atrakcji, na które możemy liczyć, odwiedzając Słowenię.