petek, 08. december 2017

Kultowy napój na K

Z czego słynie w świecie Słowenia? Przeciętny zjadacz chleba odpowiedziałby zapewne, że z Alp i narciarzy. Nie pomyliłby się, rzeczywiście Alpy pełniły i pełnią nadal dużą rolę w kulturze tego kraju. Osoby nieco lepiej zorientowane w temacie,  powiedziałyby Wam również o maleńkim wybrzeżu adriatyckim (konkurującym z sąsiednią Chorwacją), firmach farmaceutycznych i producentami sprzętu AGD, wliczając w to znaną na całym świecie markę Gorenje. Usłyszelibyście również o winie, które oczywiście jest tam produkowane i niekiedy powoduje różne problemy w społeczeństwie, z alkoholizmem na czele. Dzisiejszy post chciałabym poświęcić innemu kultowemu napojowi w Słowenii, o którego roli w słoweńskiej kulturze najpewniej słyszeliście mniej, niż powinniście, ale jestem pewna, że go znacie. Chodzi po prostu o... Kawę.




Tak, właśnie o kawie będzie dzisiaj mowa. W 2016 roku Słowenia znalazła się na piątym miejscu na świecie, jeśli chodzi o spożycie napoju z brązowych ziaren na osobę. Z mojego doświadczenia towarzyskiego mogę powiedzieć tyle, że Słoweniec/Słowenka kawy nigdy nie odmówi, jeśli zostanie na nią zaproszony/zaproszona, a z drugiej strony sam/sama chętnie Was na nią zaprosi. W każdej słoweńskiej miejscowości, czy w stołecznej Lublanie, czy w malutkiej wiosce w najwyższych górach, znajdzie się jakaś kawiarnia. I zawsze, ale to zawsze Słoweniec/Słowenka będzie narzekać na cenę kawy, ale nigdy na jej ilość! Nie jest niczym niezwykłym wypijanie kilku filiżanek kawy dziennie, co niektórych Polaków przyprawia o palpitacje serca. Któryś z kolejnych postów chciałabym poświęcić słoweńskiemu savoir vivre (na podstawie własnych doświadczeń, choć zdaję sobie sprawę z tego, że ktoś może mieć inne niż ja), gdyż właśnie ten bon ton dotyczy również kawy.

No, ale teraz pora przejść do rzeczy. Skąd w europejskim kraju wzięły się brązowe ziarna pochodzące z gorącej Etiopii? Jeszcze w XVIII wieku picie prawdziwej kawy, pochodzącej z krzewu Coffea arabica, było luksusem dostępnym jedynie dla najbogatszych, mianowicie przedstawicieli władz i wyższego duchowieństwa. Jednak już w połowie XIX wieku kawa była znana w całej Lublanie, nawet wśród najuboższych, a stamtąd łatwo i szybko utorowała sobie drogę na wieś. Wcześniej brązowe ziarna i czarny napój z trudem torowały sobie drogę przez Bliski Wschód, Europę i Ameryki. Przeszkadzały im w tym fanatyzm religijny, uprzedzenia rasowe, wojny, dyskryminacja ze względu na płeć, wreszcie - wysokie ceny. Kawa jednak zwyciężyła.

Już w latach 50. XIX wieku na słoweńskiej prowincji przyjęło się leczenie chorób bydła... Właśnie kawą. Dziewiętnastowieczni publicyści słoweńscy byli żywo zainteresowani światowym rynkiem związanym z uprawą i zbiorami owoców Coffea arabica. Łatwo można więc zauważyć, że wśród Słoweńców kawa znalazła swoje miejsce bardzo szybko. I zadomowiła się wśród nich tak bardzo, że jej brak w domu świeżo poślubionej panny młodej bywał przyczyną problemów małżeńskich, a niepodarowanie jej teściom było uważane za nietakt. Również współcześnie kawa jest mile widzianym prezentem, niezależnie od tego, czy chodzi o Boże Narodzenie, czy urodziny.

Dziś w Słowenii dominuje specyficzny dla całego obszaru obejmującego kraje byłej Jugosławii sposób parzenia kawy, który jest określany mianem "po turecku" - polega on na gotowaniu kawy mielonej w tygielku, który nosi nazwę džezva. Oczywiście, teraz można tam też bez problemu kupić kawę rozpuszczalną lub w kapsułkach, jednak tradycyjnie parzona zdecydowanie dominuje i to ona jest ulubieńcem całego kraju, od Triglava po Izolę.

A oto garść słówek związanych z kawą:

kava - kawa
kavovec - kawowiec
skodelica - filiżanka
sladkor - cukier
mleko - mleko
zrno - ziarno
kofein - kofeina
kavarna - kawiarnia
žličica - łyżeczka
mleta kava - kawa mielona

Tak więc, gdy przychodzą zimne dni, nie martwcie się - po nich będzie wiosna. A na razie cieszmy się dobrą i gorącą kawą!

4 komentarji:

  1. W Polsce kawą "po turecku" nazywają zwykłą "zalewajkę" (parząchę)

    OdgovoriIzbriši
    Odgovori
    1. Jakkolwiek "parzącha" to tak naprawdę wymysł z czasów komuny (przed II wojną światową u nas też parzyło się tak, jak w Słowenii i innych krajach Europy Południowo-Wschodniej). No, ale w PRL trzeba było zniszczyć "burżuazyjny zwyczaj". Na szczęście nie udało się tego zrobić!

      Izbriši
    2. Tego nie wiedziałem. No i dobrze że nie udało się tego zrobić

      Izbriši
    3. Akurat w Jugosławii ten zwyczaj przetrwał bardzo dobrze - był po prostu zbyt zakorzeniony, by z nim walczyć. I dam sobie głowę uciąć za to, że sam Tito tak sobie parzył kawę, a jeśli nie on, to ktoś jemu tak gotował. :)

      Izbriši