četrtek, 28. december 2017

Słownictwo - święta

Dopiero co minęło Boże Narodzenie, a przedwczoraj w Słowenii także dan samostojnosti in enotnosti, czyli po prostu Dzień Niepodległości i Jedności. A że dawno nie było na tym blogu nic typowo językowego, dzisiaj chciałabym przedstawić słownictwo związane ze świętami, nie tylko słoweńskimi.

Zacznę od tego, które będziemy obchodzić już za kilka dni:

novo leto - Nowy Rok (1. januarja - 1 stycznia)

Prešernov dan, slovenski kulturni praznik - Dzień Prešerena (najwybitniejszego poety słoweńskiego romantymu), Święto Kultury Słoweńskiej (8. februarja - 8 lutego)

valentinovo - Walentynki (14. februarja - 14 lutego)

velika noč - Wielkanoc

dan upora proti okupatorju - Dzień Oporu Przeciwko Okupantowi (27. aprila - 27 kwietnia)

binkošti - Zielone Świątki

praznik dela - Święto Pracy (1. maja - 1 maja)

dan državnosti - Święto Państwowości (25. junija - 25 czerwca) - dzień, w którym Słowenia oficjalnie stała się niepodległym państwem

dan reformacije - Święto Reformacji (31. oktobra - 31 października) 

dan spomina na mrtve - Święto Zmarłych (1. novembra - 1 listopada)

božič - Boże Narodzenie (25. decembra - 25 grudnia)

dan samostojnosti in enotnosti - Dzień Niepodległości i Jedności (26. decembra - 26 grudnia) - upamiętniający referendum z 1990 roku, w którym głosowano za niepodległością Słowenii

Oprócz tego, codziennie na świecie ktoś gdzieś obchodzi rojstni dan, czyli po prostu urodziny. Wtedy dobrze jest komuś dati darilo (dać prezent), ewentualnie zaprosić (povabiti) na kawę.

Jeżeli obchodzicie urodziny dzisiaj lub jutro, życzę Wam wszystkiego najlepszego! A niezależnie od tego wszystkim Czytelnikom życzę szczęśliwego Nowego Roku!

sobota, 23. december 2017

Sveta noč i inne kolędy

Boże Narodzenie (božič) już pojutrze, więc przedstawiam Wam dwie popularne słoweńskie pieśni.

Zacznę od najbardziej znanej pieśni, która wprawdzie pochodzi z Niemiec, ale zadomowiła się także wśród mieszkańców "słonecznej strony Alp":

Sveta noč 

Sveta noč, blažena noč!
Vse že spi, je polnoč.
Le Devica z Jožefom tam,
v hlevcu var'je Detece nam.
Spavaj Dete sladko,
spavaj Dete sladko. 
Sveta noč, blažena noč!
Prišla je nam pomoč;
Dete božje v jaslih leži,
grešni zemlji radost deli.
Rojen je Rešenik,
rojen je Rešenik. 
Sveta noč, blažena noč!
Radostno pevajoč
angeli Gospoda slave,
mir ljudem na zemlji žele:
Človek, zdaj si otet,
človek zdaj si otet! 


O ile Sveta noč ma charakter religijny, prawdopodobnie najpopularniejsza piosenka bożonarodzeniowa (lepiej użyć tego słowa, zamiast kolęda, która pasuje raczej do crkvena pesem, co oznacza dosłownie pieśń kościelną, czyli religijną), dotyczy świeckiej tematyki. W Słowenii religia jest bardzo oddzielona od sfery świeckiej, nawet w tym wypadku. Niezależnie jednak od różnic kulturowych, może i Wam spodoba się poniższa piosenka. :)
 
Bela snežinka 
 
Ko sem te vprašal, me ljubiš,
si mi zmajala z glavo,
rekla mi nisi besede,
čakal zaman sem to.

Sivi oblaki na nebu
jasno nebo so zastrli,
bela snežinka, ki pada,
glej, prvi sneg.

Sneg je, glej, zunaj sneg je,
morda se spomniš še enkrat name.

Bela snežinka, ki pada,
spominja me nate
in na vse tiste dni, noči.



A ja Wam życzę radosnych, spokojnych i pełnych nadziei Świąt Bożego Narodzenia! Vesel božič! 
 

petek, 08. december 2017

Kultowy napój na K

Z czego słynie w świecie Słowenia? Przeciętny zjadacz chleba odpowiedziałby zapewne, że z Alp i narciarzy. Nie pomyliłby się, rzeczywiście Alpy pełniły i pełnią nadal dużą rolę w kulturze tego kraju. Osoby nieco lepiej zorientowane w temacie,  powiedziałyby Wam również o maleńkim wybrzeżu adriatyckim (konkurującym z sąsiednią Chorwacją), firmach farmaceutycznych i producentami sprzętu AGD, wliczając w to znaną na całym świecie markę Gorenje. Usłyszelibyście również o winie, które oczywiście jest tam produkowane i niekiedy powoduje różne problemy w społeczeństwie, z alkoholizmem na czele. Dzisiejszy post chciałabym poświęcić innemu kultowemu napojowi w Słowenii, o którego roli w słoweńskiej kulturze najpewniej słyszeliście mniej, niż powinniście, ale jestem pewna, że go znacie. Chodzi po prostu o... Kawę.




Tak, właśnie o kawie będzie dzisiaj mowa. W 2016 roku Słowenia znalazła się na piątym miejscu na świecie, jeśli chodzi o spożycie napoju z brązowych ziaren na osobę. Z mojego doświadczenia towarzyskiego mogę powiedzieć tyle, że Słoweniec/Słowenka kawy nigdy nie odmówi, jeśli zostanie na nią zaproszony/zaproszona, a z drugiej strony sam/sama chętnie Was na nią zaprosi. W każdej słoweńskiej miejscowości, czy w stołecznej Lublanie, czy w malutkiej wiosce w najwyższych górach, znajdzie się jakaś kawiarnia. I zawsze, ale to zawsze Słoweniec/Słowenka będzie narzekać na cenę kawy, ale nigdy na jej ilość! Nie jest niczym niezwykłym wypijanie kilku filiżanek kawy dziennie, co niektórych Polaków przyprawia o palpitacje serca. Któryś z kolejnych postów chciałabym poświęcić słoweńskiemu savoir vivre (na podstawie własnych doświadczeń, choć zdaję sobie sprawę z tego, że ktoś może mieć inne niż ja), gdyż właśnie ten bon ton dotyczy również kawy.

No, ale teraz pora przejść do rzeczy. Skąd w europejskim kraju wzięły się brązowe ziarna pochodzące z gorącej Etiopii? Jeszcze w XVIII wieku picie prawdziwej kawy, pochodzącej z krzewu Coffea arabica, było luksusem dostępnym jedynie dla najbogatszych, mianowicie przedstawicieli władz i wyższego duchowieństwa. Jednak już w połowie XIX wieku kawa była znana w całej Lublanie, nawet wśród najuboższych, a stamtąd łatwo i szybko utorowała sobie drogę na wieś. Wcześniej brązowe ziarna i czarny napój z trudem torowały sobie drogę przez Bliski Wschód, Europę i Ameryki. Przeszkadzały im w tym fanatyzm religijny, uprzedzenia rasowe, wojny, dyskryminacja ze względu na płeć, wreszcie - wysokie ceny. Kawa jednak zwyciężyła.

Już w latach 50. XIX wieku na słoweńskiej prowincji przyjęło się leczenie chorób bydła... Właśnie kawą. Dziewiętnastowieczni publicyści słoweńscy byli żywo zainteresowani światowym rynkiem związanym z uprawą i zbiorami owoców Coffea arabica. Łatwo można więc zauważyć, że wśród Słoweńców kawa znalazła swoje miejsce bardzo szybko. I zadomowiła się wśród nich tak bardzo, że jej brak w domu świeżo poślubionej panny młodej bywał przyczyną problemów małżeńskich, a niepodarowanie jej teściom było uważane za nietakt. Również współcześnie kawa jest mile widzianym prezentem, niezależnie od tego, czy chodzi o Boże Narodzenie, czy urodziny.

Dziś w Słowenii dominuje specyficzny dla całego obszaru obejmującego kraje byłej Jugosławii sposób parzenia kawy, który jest określany mianem "po turecku" - polega on na gotowaniu kawy mielonej w tygielku, który nosi nazwę džezva. Oczywiście, teraz można tam też bez problemu kupić kawę rozpuszczalną lub w kapsułkach, jednak tradycyjnie parzona zdecydowanie dominuje i to ona jest ulubieńcem całego kraju, od Triglava po Izolę.

A oto garść słówek związanych z kawą:

kava - kawa
kavovec - kawowiec
skodelica - filiżanka
sladkor - cukier
mleko - mleko
zrno - ziarno
kofein - kofeina
kavarna - kawiarnia
žličica - łyżeczka
mleta kava - kawa mielona

Tak więc, gdy przychodzą zimne dni, nie martwcie się - po nich będzie wiosna. A na razie cieszmy się dobrą i gorącą kawą!

sobota, 02. december 2017

Kto i ile razy daje prezenty w Słowenii?

Mamy już grudzień, miesiąc tradycyjnie kojarzony w kulturach europejskich z Bożym Narodzeniem. Czy to się nam podoba, czy nie, te święta zostały ostatnio bardzo skomercjalizowane, a prezenty cieszą się większym powodzeniem, niż powód świętowania. Nie o tym jednak będę dzisiaj pisać. Sądzę, że chyba ciekawsze od tradycyjnego narzekania na konsumpcjonizm współczesnego świata będzie prezentacja słoweńskich tradycji związanych ze świętym Mikołajem i... Tak, jeszcze z kimś. Bo między Alpami i Adriatykiem nie tylko święty Mikołaj przynosi prezenty i nie robi tego tylko raz!
Przy odrobinie szczęścia mały i duży Janez/Peter/Vlado (typowe, słoweńskie imiona męskie) lub mała i duża Jana/Marjanca/Tina (typowe imiona żeńskie), mogą otrzymać prezenty trzy razy w ciągu jednego miesiąca: 6 grudnia (dzień św. Mikołaja - sveti Miklavž), 25 grudnia (božič) i 1 stycznia (novo leto).

Z dniem św. Mikołaja jest związana pewna typowo słoweńska tradycja, Miklavževanje. To uroczysty korowód św. Mikołaja z aniołami i diabłami. Tym dzieciom, które nie przestraszą się diabła (ściślej - przebranego za niego człowieka), anioł rozdaje słodycze. O tym, że Słoweńcy potrafią być dość pomysłowi w tych przebraniach, najlepiej świadczy poniższa fotografia:

 

O ile tradycja svetega Miklavža jest bardzo stara, a sam święty - biskup z Miry - jest postacią dobrze znaną i czczoną, to Božiček, który przynosi prezenty 25 grudnia, pochodzi z XX wieku. Przed II wojną światową dzieci były obdarowywane w tym dniu przez Dzieciątko Jezus, ale potem przyszedł Božiček, który jest nikim innym, niż świecką wersją świętego Mikołaja, znaną nam z czerwonego płaszcza i reklamy Coca Coli. 
 
A 1 stycznia dzieci może odwiedzić i obdarować Dedek Mraz, czyli po polsku Dziadek Mróz. Dedek Mraz zawitał do Słowenii w czasach, gdy ta była częścią komunistycznej Jugosławii. Państwo Josipa Broza Tity się rozpadło, ale tradycja Dedka Mraza została. Mówi się, że słoweński Dedek Mraz mieszka pod górą Triglav w Alpach (tą samą, która widnieje w herbie Słowenii) i to go odróżnia od radzieckiego pierwowzoru. Mimo kontrowersji związanych z pochodzeniem tej postaci, sami Słoweńcy są raczej przychylnie do niego nastawieni.

Bo kto nie chciałby zostać obdarowany nawet trzy razy w miesiącu? :)