torek, 31. oktober 2017

500 lat Reformacji

Władze Słowenii ogłosiły rok 2017 Rokiem Reformacji, natomiast 31 października jest oficjalnie i co roku dniem wolnym od pracy, bez względu na wyznanie (chociaż samych ewangelików w Słowenii jest raptem 1% i to większość z nich zamieszkuje region Prekmurje przy granicy z Węgrami). Dlaczego kraj w którym większość (teoretycznie), stanowią katolicy, świętuje typowo ewangelickie święto?


Reformacja dla Słoweńców to nie tylko wydarzenie o charakterze religijnym, ale także ważna część ich kultury i tożsamości narodowej. Wyobraźcie sobie naród, który od ponad 500 lat (jesteśmy w XVI wieku) nie ma własnego, niepodległego państwa, a większość społeczeństwa stanowią chłopi. W tej sytuacji jedynym, co może uratować tożsamość ludu, jest język. Ale co można zrobić, gdy nabożeństwa odbywają się po łacinie, a reszta mówi gwarami i dialektami, nieraz bardzo odległymi od siebie?


Tu z pomocą przychodzi właśnie Reformacja, z jej postulatami dotyczącymi przekładów Biblii na języki narodowe. I tak w 1550 roku niejaki Primož Trubar publikuje "Abecednik" (elementarz) oraz "Katekizem" (katechizm, luterański oczywiście). W 1584 ukazuje się pierwszy przekład Pisma Świętego na język słoweński, którego autorem był Jurij Dalmatin. Uważa się, że to właśnie reformatorzy położyli fundamenty pod literacki język słoweński.


I niewiele by brakowało, a mielibyśmy w Europie jedyny ewangelicki naród słowiański (podobnie jak bardzo niewiele brakowało Czechom). Nie stało się tak wskutek kontrreformacji na przełomie XVI i XVII wieku. Potem swoje dołożyła także ateizacja w okresie komunistycznej Jugosławii.


Dziś ewangelicy stanowią bardzo nieliczną mniejszość, jakkolwiek ślady Reformacji są widoczne w kulturze, jak choćby przez mocny etos pracy (czego śladem może być stereotyp Słoweńca-pracoholika i z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że akurat w tym stereotypie jest malutkie ziarnko prawdy!). Natomiast w samej Lublanie znajduje się Park slovenske reformacije (Park Reformacji Słoweńskiej).

petek, 20. oktober 2017

Stereotypy o nauce języka obcego

Stereotypy same w sobie, zdaniem psychologów, nie są złe, bowiem pomagają nam uporządkować świat. Każdy, w mniejszym lub większym stopniu, daje wiarę jakimś stereotypom. Problem z nimi polega jednak na dwóch rzeczach. Po pierwsze, niektóre stereotypy są oparte na jakichś rzeczywistych zdarzeniach albo doświadczeniach, inne nie. Jednak nawet w tym pierwszym przypadku, gdy w danym stereotypie jest "ziarnko prawdy", to ziarnko bywa wyolbrzymiane do poziomu ziarniska. Druga sprawa, już bardziej kłopotliwa i czasami dość paskudna w skutkach, to proces przechodzenia stereotypu w uprzedzenie. I dlatego warto stawiać czoła stereotypom, także tym, które dotyczą nauki języków obcych.


Przyjrzyjmy się niektórym z nich.


1. "Jestem za stary/stara na naukę języka."


To prawda, że dzieci przyswajają sobie język szybciej niż dorośli, a młodzi ludzie szybciej niż starsi. Dzieje się tak ze względu na to, że w miarę upływu czasu nasz mózg staje się mniej elastyczny. Nie znaczy to jednak, że nie można nauczyć się języka obcego w ogóle, nawet będąc w podeszłym wieku! Od lat na całym świecie istnieją kursy dla osób w wieku 60+. Taka osoba po prostu może potrzebować więcej czasu i cierpliwości, ale warto. Nauka języków obcych stymuluje bowiem mózg do pracy, a to jest bardzo przydatne bez względu na wiek. Co więcej, istnieją dowody na to, że taka praca mózgu może spowolnić rozwój niekorzystnych zmian w tym narządzie. Poza tym, nie wiek jest najważniejszy, ale motywacja.


2. "Nie mam talentów do języków."

Popularna wymówka osób, które często po prostu są leniwe (tak jak wielu uważa się za "humanistów", tylko dlatego, że w szkole nie chciało im się uczyć geografii czy chemii, inni natomiast usprawiedliwiają liczne błędy ortograficzne tym, że "mają umysły ścisłe"). A teraz zdradzę Wam pewien brudny sekret. Jesteście gotowi?
Otóż, nie istnieje coś takiego, jak specjalny "talent" do czegokolwiek. Istnieją jedynie pewne skłonności, które zdaniem badaczy mogą być dziedziczne, ale nie muszą. Tu wraca pytanie: co ma na nas większy wpływ, geny, czy środowisko? Przypomnijmy sobie, jak to było, gdy byliśmy mali. Dzieci w wieku przedszkolnym bardzo chętnie rysują, niektóre z nich nawet bardzo ładnie, ale nie wszystkie z nich zostają potem absolwentami Akademii Sztuk Pięknych. Dlaczego? Dlatego, że większość z nich albo została tak ukształtowana przez rodziców, albo zostały zniechęcone do tego przez nauczycieli w szkole. Tak samo jest z językami obcymi. Wiele zależy od naszych osobistych doświadczeń (zły nauczyciel może doprowadzić ucznia do kompletnej klęski na tym polu), a także od naszej pracy.


3. "Nie stać mnie na naukę."

W powszechnym mniemaniu nauka języków obcych jest czymś bardzo drogim. I tak, i nie. Wiele zależy od tego, czego oczekujemy, gdzie się uczymy i w jaki sposób. Wbrew obiegowej opinii, podręczniki do nauki języków mniej popularnych w danym miejscu wcale nie muszą być droższe od tych, które są przeznaczone do nauki tzw. języków kongresowych (angielskiego, niemieckiego, francuskiego, rosyjskiego, hiszpańskiego). Zamiast kupowania nowej książki można rozważyć zakup używanej, albo dogadać się z kimś (w dzisiejszych czasach Internet to bardzo ułatwia) i np. skserować ją na własny użytek, albo zeskanować. W tym celu dobrze jest popytać absolwentów danej filologii, którzy często mają podręczniki i mogą je tanio sprzedać, lub nawet oddać. Czasem można także wypożyczyć podręcznik z biblioteki albo korzystać z niego w czytelni.


4. " Nauka języka "rzadkiego" musi być bardzo trudna".

Pomijając już to, czym jest ów mityczny "język rzadki", przypomnijcie sobie, jak wyglądało Wasze pierwsze zetknięcie się z językiem ojczystym. Ile błędów robiliście będąc dziećmi, ile błędów w pisowni robiliście w pierwszych klasach podstawówki. Teraz nie wygląda to tak strasznie, prawda? Każdy język ma swoją specyfikę, każdy jest inny i to, co będzie sprawiało trudności jednej osobie, niekoniecznie będzie problemem dla innej.

5. "Języka można nauczyć się tylko z książki".

Teoretycznie tak, ale nie polecam tego początkującym. W ogóle samodzielna, naprawdę samodzielna nauka, bez pomocy z zewnątrz, jest dobrym wyjściem tylko w dwóch sytuacjach: po pierwsze, u osób z zaawansowanym poziomem języka, po drugie, u tych, którzy mają bardzo dużo samodyscypliny. Ale nawet ci z najwyższą, biegłą znajomością języka, potrzebują czasem porady specjalisty.

Czy zetknęliście się z innymi stereotypami? Jeśli tak, zapraszam do dyskusji.
 

sreda, 18. oktober 2017

Znani Słoweńcy

Ten post pragnę poświęcić sławnym, znanym i (niekoniecznie) lubianym Słoweńcom, znanym oczywiście poza granicami ich ojczyzny. Lista z konieczności jest dość krótka, ale jeśli macie inne pomysły - piszcie!

1. France Prešeren (1800-1849)

Poeta, pochodzący z rodziny chłopskiej, najwybitniejszy przedstawiciel słoweńskiego romantyzmu. Autor Zdravljicy (obecnie powinno się to napisać Zdravica), której siódma zwrotka jest obecnie hymnem państwowym Słowenii. O tej pieśni i hymnach (tak, w historii Słowenii trochę ich było...) będę jeszcze pisać - na razie niech więc wystarczy Wam dodatkowa informacja, że Prešeren jest także autorem dość śmiałych erotyków, a także Chrztu nad Sawicą (Krst pri Savici), który jest uważany za epos narodowy.


2. Jože Plečnik (1872-1957)



Architekt urodzony w Lublanie, uczestniczył aktywnie w przebudowie i modernizacji miasta, ale jest znany także ze swoich dzieł w Pradze (Kościół Najświętszego Serca Jezusowego) i Wiedniu (Kościół Ducha Świętego), a także w Belgradzie (franciszkański Kościół św. Antoniego Padewskiego).


3. Vojeslav Mole (1886-1973)


Myślę, że warto zwrócić na niego uwagę ze względu na silne związki tego pana z Polską. Profesor związany z Uniwersytetem Jagiellońskim, historyk sztuki, archeolog, miłośnik polskiej kultury, badacz sztuki bizantyjskiej. W 1912 roku obronił doktorat na Uniwersytecie w Wiedniu. W 1947 roku został członkiem Polskiej Akademii Nauk.


4. Slavoj Žižek (1949-)



Filozof, psychoanalityk, socjolog. Twórca tzw. lublańskiej szkoły lacanowskien psychoanalitycznej). Zaangażowany polityczni, w latach 80. zdecydowany przeciwnik Tity, mimo, iż sam ma poglądy mocno lewicowe (niektórzy nawet określają go jako komunistę).


5. Drago Jančar (1948-)


Pisarz, eseista, w latach 70. więziony z powodów politycznych. W swoich esejach podejmował problematykę związaną z rozpadem Jugosławii i jego konsekwencjami.

6. Tone Pretnar (1945-1992).

Historyk literatury, kolejna postać związana z Polską. W roku 1988 obronił pracę doktorską pt. Mickiewicz i Prešeren.


7. Melanija Knavs (ja jednak będę posługiwać się tym imieniem i nazwiskiem), obecnie Melania Trump (1970)



Tej pani chyba nie trzeba specjalnie przedstawiać. Pierwsza dama USA, urodzona w miejscowości Sevnica.

sreda, 11. oktober 2017

Zaimki osobowe i czasownik być

Dzisiaj poznamy zaimki osobowe w języku słoweńskim, a oprócz tego również formy czasownika biti (być) w czasie teraźniejszym (sedajnik).

ednina (liczba pojedyna) - kursywą zapisuję polski odpowiednik, jeśli to konieczne, oprócz tego odpowiednią formę czasownika biti.

jaz - ja
Jaz sem.
ti - ty
Ti si.
on/ona/ono
On/Ona je.

dvojina (liczba podwójna - jeśli jeszcze nie wiecie, co to takiego, zachęcam do zapoznania się z tym tematem TUTAJ)

midva/medve
Midva/Medve sva.

I tu mała, ale pożyteczna ciekawostka. Midva używamy wtedy, kiedy mamy do czynienia albo z dwiema osobami płci męskiej, albo z kobietą i mężczyzną. Natomiast medve sugeruje, że chodzi o dwie kobiety. Podobnie jest z drugą i trzecią osobą liczby podwójnej:

vidva/vedve
Vidva/Vedve sta.

onadva/onidve
Onadva/Onidve sta.

množina (liczba mnoga)

mi
Mi smo.

vi
Vi ste.

A teraz kolejna, tym razem bardzo pożyteczna ciekawostka. Zaimek vi może być oczywiście używany w kontekście drugiej osoby liczby mnogiej (np. w zdaniu Vi ste hitri. = "Jesteście szybcy"), ale jest także wykorzystywane w zwrotach grzecznościowych. Jest to odpowiednik naszego "Pan/Pani". Zamierzam wkrótce napisać co nieco o słoweńskim savoir vivre, ale na razie musicie zadowolić się informacją, że vi w kontekście zwrotu grzecznościowego używane jest niezależnie od płci osoby, do której się zwracamy. Można to porównać do angielskiego "You" albo niemieckiego "Sie". Brzmi znajomo? W zależności od kontekstu zdanie Vi ste hitri może więc również oznaczać: "Pan/Pani jest szybka/szybki").

oni/one/ona (ten ostatni zaimek odnosi się do rodzaju nijakiego/srednjega spola)
Oni/One/Ona so.

Gramatyka może nie jest (pozornie) zbyt fascynująca, ale niesamowicie ułatwia życie, prawda?

nedelja, 01. oktober 2017

Tantadruj

W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się wrażeniami po obejrzeniu filmu "Tantadruj" z roku 1994, którego reżyserem jest Tugo Štiglic.
Jest to ekranizacja opowiadania Cirila Kosmača z roku 1959.

Czy próbowaliście kiedyś spojrzeć na świat z perspektywy osoby niepełnosprawnej intelektualnie? Ale nie mam tu na myśli hollywoodzkich wizji tego rodzaju niepełnosprawności, w których taki człowiek na koniec zarabia miliony, ma rękę księżniczki i pół królestwa. "Tantadruj" to wizja daleka od współczesnych lub przynajmniej powojennych baśni. Tytułowy bohater (którego prawdziwe imię jest nieznane, a Tantadruj to jedynie przezwisko, powstałe wskutek pokazywania przez chłopca winnych, którzy mu dokuczali: "Ta, ta, tan, druj!"). Żyje w skrajnym ubóstwie, utrzymując się ze sprzedaży krowich dzwonków. Miłością jego życia jest niepełnosprawna ruchowo Jelčica, poruszająca się z pomocą czegoś, co przypomina prototyp wózka inwalidzkiego (akcja rozgrywa się w belle epoque, w przededniu I wojny światowej). Natomiast największym marzeniem naszego bohatera, z którego wszyscy się śmieją, a jeśli tego nie robią, to żegnają się z przerażeniem, jest... Śmierć. Nie ma to jednak nic wspólnego z dyskusjami o eutanazji i cierpieniu - Tantadruj myśli o śmierci ciepło i pogodnie, o umieraniu jako drodze do raju, gdzie będzie wiecznie szczęśliwy ze swoją sympatią. Przypadkowo spotyka w miasteczku trzech mężczyzn, również niepełnosprawnych intelektualnie, którzy chcą pomóc głównemu bohaterowi w spełnieniu jego marzenia...

Urocza, mimo poważnych tematów, historia o tym, czym w istocie jest wykluczenie, kto wyklucza i dlaczego. Mimo, iż od pierwszej publikacji opowiadania, jak i ekranizacji minęło już trochę czasu, warto zastanowić się, kto ma rację w swoim widzeniu świata. Czy mają ją bogobojni i "normalni" obywatele małego miasteczka, z księdzem na czele, czy może ci, którzy cechują się (być może) większą wrażliwością? Niepełnosprawny bohater, mimo wielu braków, biedy i choroby potrafi cieszyć się życiem, kochać i być kochanym.

Polecam również ze względu na świetną grę Aljošy Ternovška (który wcielił się w tytułową rolę) i elementy komiczne, a także malownicze obrazy życia codziennego słoweńskiej prowincji początków XX wieku.

Sądzę, że chyba najlepszym komentarzem będzie poniższy fragment filmu: