četrtek, 28. december 2017

Słownictwo - święta

Dopiero co minęło Boże Narodzenie, a przedwczoraj w Słowenii także dan samostojnosti in enotnosti, czyli po prostu Dzień Niepodległości i Jedności. A że dawno nie było na tym blogu nic typowo językowego, dzisiaj chciałabym przedstawić słownictwo związane ze świętami, nie tylko słoweńskimi.

Zacznę od tego, które będziemy obchodzić już za kilka dni:

novo leto - Nowy Rok (1. januarja - 1 stycznia)

Prešernov dan, slovenski kulturni praznik - Dzień Prešerena (najwybitniejszego poety słoweńskiego romantymu), Święto Kultury Słoweńskiej (8. februarja - 8 lutego)

valentinovo - Walentynki (14. februarja - 14 lutego)

velika noč - Wielkanoc

dan upora proti okupatorju - Dzień Oporu Przeciwko Okupantowi (27. aprila - 27 kwietnia)

binkošti - Zielone Świątki

praznik dela - Święto Pracy (1. maja - 1 maja)

dan državnosti - Święto Państwowości (25. junija - 25 czerwca) - dzień, w którym Słowenia oficjalnie stała się niepodległym państwem

dan reformacije - Święto Reformacji (31. oktobra - 31 października) 

dan spomina na mrtve - Święto Zmarłych (1. novembra - 1 listopada)

božič - Boże Narodzenie (25. decembra - 25 grudnia)

dan samostojnosti in enotnosti - Dzień Niepodległości i Jedności (26. decembra - 26 grudnia) - upamiętniający referendum z 1990 roku, w którym głosowano za niepodległością Słowenii

Oprócz tego, codziennie na świecie ktoś gdzieś obchodzi rojstni dan, czyli po prostu urodziny. Wtedy dobrze jest komuś dati darilo (dać prezent), ewentualnie zaprosić (povabiti) na kawę.

Jeżeli obchodzicie urodziny dzisiaj lub jutro, życzę Wam wszystkiego najlepszego! A niezależnie od tego wszystkim Czytelnikom życzę szczęśliwego Nowego Roku!

sobota, 23. december 2017

Sveta noč i inne kolędy

Boże Narodzenie (božič) już pojutrze, więc przedstawiam Wam dwie popularne słoweńskie pieśni.

Zacznę od najbardziej znanej pieśni, która wprawdzie pochodzi z Niemiec, ale zadomowiła się także wśród mieszkańców "słonecznej strony Alp":

Sveta noč 

Sveta noč, blažena noč!
Vse že spi, je polnoč.
Le Devica z Jožefom tam,
v hlevcu var'je Detece nam.
Spavaj Dete sladko,
spavaj Dete sladko. 
Sveta noč, blažena noč!
Prišla je nam pomoč;
Dete božje v jaslih leži,
grešni zemlji radost deli.
Rojen je Rešenik,
rojen je Rešenik. 
Sveta noč, blažena noč!
Radostno pevajoč
angeli Gospoda slave,
mir ljudem na zemlji žele:
Človek, zdaj si otet,
človek zdaj si otet! 


O ile Sveta noč ma charakter religijny, prawdopodobnie najpopularniejsza piosenka bożonarodzeniowa (lepiej użyć tego słowa, zamiast kolęda, która pasuje raczej do crkvena pesem, co oznacza dosłownie pieśń kościelną, czyli religijną), dotyczy świeckiej tematyki. W Słowenii religia jest bardzo oddzielona od sfery świeckiej, nawet w tym wypadku. Niezależnie jednak od różnic kulturowych, może i Wam spodoba się poniższa piosenka. :)
 
Bela snežinka 
 
Ko sem te vprašal, me ljubiš,
si mi zmajala z glavo,
rekla mi nisi besede,
čakal zaman sem to.

Sivi oblaki na nebu
jasno nebo so zastrli,
bela snežinka, ki pada,
glej, prvi sneg.

Sneg je, glej, zunaj sneg je,
morda se spomniš še enkrat name.

Bela snežinka, ki pada,
spominja me nate
in na vse tiste dni, noči.



A ja Wam życzę radosnych, spokojnych i pełnych nadziei Świąt Bożego Narodzenia! Vesel božič! 
 

petek, 08. december 2017

Kultowy napój na K

Z czego słynie w świecie Słowenia? Przeciętny zjadacz chleba odpowiedziałby zapewne, że z Alp i narciarzy. Nie pomyliłby się, rzeczywiście Alpy pełniły i pełnią nadal dużą rolę w kulturze tego kraju. Osoby nieco lepiej zorientowane w temacie,  powiedziałyby Wam również o maleńkim wybrzeżu adriatyckim (konkurującym z sąsiednią Chorwacją), firmach farmaceutycznych i producentami sprzętu AGD, wliczając w to znaną na całym świecie markę Gorenje. Usłyszelibyście również o winie, które oczywiście jest tam produkowane i niekiedy powoduje różne problemy w społeczeństwie, z alkoholizmem na czele. Dzisiejszy post chciałabym poświęcić innemu kultowemu napojowi w Słowenii, o którego roli w słoweńskiej kulturze najpewniej słyszeliście mniej, niż powinniście, ale jestem pewna, że go znacie. Chodzi po prostu o... Kawę.




Tak, właśnie o kawie będzie dzisiaj mowa. W 2016 roku Słowenia znalazła się na piątym miejscu na świecie, jeśli chodzi o spożycie napoju z brązowych ziaren na osobę. Z mojego doświadczenia towarzyskiego mogę powiedzieć tyle, że Słoweniec/Słowenka kawy nigdy nie odmówi, jeśli zostanie na nią zaproszony/zaproszona, a z drugiej strony sam/sama chętnie Was na nią zaprosi. W każdej słoweńskiej miejscowości, czy w stołecznej Lublanie, czy w malutkiej wiosce w najwyższych górach, znajdzie się jakaś kawiarnia. I zawsze, ale to zawsze Słoweniec/Słowenka będzie narzekać na cenę kawy, ale nigdy na jej ilość! Nie jest niczym niezwykłym wypijanie kilku filiżanek kawy dziennie, co niektórych Polaków przyprawia o palpitacje serca. Któryś z kolejnych postów chciałabym poświęcić słoweńskiemu savoir vivre (na podstawie własnych doświadczeń, choć zdaję sobie sprawę z tego, że ktoś może mieć inne niż ja), gdyż właśnie ten bon ton dotyczy również kawy.

No, ale teraz pora przejść do rzeczy. Skąd w europejskim kraju wzięły się brązowe ziarna pochodzące z gorącej Etiopii? Jeszcze w XVIII wieku picie prawdziwej kawy, pochodzącej z krzewu Coffea arabica, było luksusem dostępnym jedynie dla najbogatszych, mianowicie przedstawicieli władz i wyższego duchowieństwa. Jednak już w połowie XIX wieku kawa była znana w całej Lublanie, nawet wśród najuboższych, a stamtąd łatwo i szybko utorowała sobie drogę na wieś. Wcześniej brązowe ziarna i czarny napój z trudem torowały sobie drogę przez Bliski Wschód, Europę i Ameryki. Przeszkadzały im w tym fanatyzm religijny, uprzedzenia rasowe, wojny, dyskryminacja ze względu na płeć, wreszcie - wysokie ceny. Kawa jednak zwyciężyła.

Już w latach 50. XIX wieku na słoweńskiej prowincji przyjęło się leczenie chorób bydła... Właśnie kawą. Dziewiętnastowieczni publicyści słoweńscy byli żywo zainteresowani światowym rynkiem związanym z uprawą i zbiorami owoców Coffea arabica. Łatwo można więc zauważyć, że wśród Słoweńców kawa znalazła swoje miejsce bardzo szybko. I zadomowiła się wśród nich tak bardzo, że jej brak w domu świeżo poślubionej panny młodej bywał przyczyną problemów małżeńskich, a niepodarowanie jej teściom było uważane za nietakt. Również współcześnie kawa jest mile widzianym prezentem, niezależnie od tego, czy chodzi o Boże Narodzenie, czy urodziny.

Dziś w Słowenii dominuje specyficzny dla całego obszaru obejmującego kraje byłej Jugosławii sposób parzenia kawy, który jest określany mianem "po turecku" - polega on na gotowaniu kawy mielonej w tygielku, który nosi nazwę džezva. Oczywiście, teraz można tam też bez problemu kupić kawę rozpuszczalną lub w kapsułkach, jednak tradycyjnie parzona zdecydowanie dominuje i to ona jest ulubieńcem całego kraju, od Triglava po Izolę.

A oto garść słówek związanych z kawą:

kava - kawa
kavovec - kawowiec
skodelica - filiżanka
sladkor - cukier
mleko - mleko
zrno - ziarno
kofein - kofeina
kavarna - kawiarnia
žličica - łyżeczka
mleta kava - kawa mielona

Tak więc, gdy przychodzą zimne dni, nie martwcie się - po nich będzie wiosna. A na razie cieszmy się dobrą i gorącą kawą!

sobota, 02. december 2017

Kto i ile razy daje prezenty w Słowenii?

Mamy już grudzień, miesiąc tradycyjnie kojarzony w kulturach europejskich z Bożym Narodzeniem. Czy to się nam podoba, czy nie, te święta zostały ostatnio bardzo skomercjalizowane, a prezenty cieszą się większym powodzeniem, niż powód świętowania. Nie o tym jednak będę dzisiaj pisać. Sądzę, że chyba ciekawsze od tradycyjnego narzekania na konsumpcjonizm współczesnego świata będzie prezentacja słoweńskich tradycji związanych ze świętym Mikołajem i... Tak, jeszcze z kimś. Bo między Alpami i Adriatykiem nie tylko święty Mikołaj przynosi prezenty i nie robi tego tylko raz!
Przy odrobinie szczęścia mały i duży Janez/Peter/Vlado (typowe, słoweńskie imiona męskie) lub mała i duża Jana/Marjanca/Tina (typowe imiona żeńskie), mogą otrzymać prezenty trzy razy w ciągu jednego miesiąca: 6 grudnia (dzień św. Mikołaja - sveti Miklavž), 25 grudnia (božič) i 1 stycznia (novo leto).

Z dniem św. Mikołaja jest związana pewna typowo słoweńska tradycja, Miklavževanje. To uroczysty korowód św. Mikołaja z aniołami i diabłami. Tym dzieciom, które nie przestraszą się diabła (ściślej - przebranego za niego człowieka), anioł rozdaje słodycze. O tym, że Słoweńcy potrafią być dość pomysłowi w tych przebraniach, najlepiej świadczy poniższa fotografia:

 

O ile tradycja svetega Miklavža jest bardzo stara, a sam święty - biskup z Miry - jest postacią dobrze znaną i czczoną, to Božiček, który przynosi prezenty 25 grudnia, pochodzi z XX wieku. Przed II wojną światową dzieci były obdarowywane w tym dniu przez Dzieciątko Jezus, ale potem przyszedł Božiček, który jest nikim innym, niż świecką wersją świętego Mikołaja, znaną nam z czerwonego płaszcza i reklamy Coca Coli. 
 
A 1 stycznia dzieci może odwiedzić i obdarować Dedek Mraz, czyli po polsku Dziadek Mróz. Dedek Mraz zawitał do Słowenii w czasach, gdy ta była częścią komunistycznej Jugosławii. Państwo Josipa Broza Tity się rozpadło, ale tradycja Dedka Mraza została. Mówi się, że słoweński Dedek Mraz mieszka pod górą Triglav w Alpach (tą samą, która widnieje w herbie Słowenii) i to go odróżnia od radzieckiego pierwowzoru. Mimo kontrowersji związanych z pochodzeniem tej postaci, sami Słoweńcy są raczej przychylnie do niego nastawieni.

Bo kto nie chciałby zostać obdarowany nawet trzy razy w miesiącu? :)

četrtek, 23. november 2017

Która godzina? Liczebniki główne i porządkowe

Dzisiaj poznamy nie tylko liczebniki główne i porządkowe, ale także to, jak zapytać po słoweńsku, która godzina i jak odpowiedzieć na to pytanie.

Liczebniki główne to:

ena - 1
dva - 2
tri - 3
štiri - 4
pet - 5
šest - 6
sedem - 7
osem - 8
devet - 9
deset - 10
enajst - 11
dvanajst - 12
trinajst - 13
štirinajst - 14
petnajst - 15
šesnajst - 16
sedemnajst - 17
osemnajst - 18
devetnajst - 19
dvajset - 20

I teraz uwaga, a raczej - ciekawostka. W języku słoweńskim liczebniki główne od 20 w górę podajemy, zaczynając od jednostki, dopiero potem dziesiątkę. Przypomina to liczebniki w języku niemieckim.

enaindvajset - 21

ena - (1) in (spójnik "i") dvajset - (20)

dvaindvajset - 22
triindvajset - 23
...
trideset - 30
enaintrideset - 31
...
štirideset - 40
...
petdeset - 50
...
šestdeset - 60
...
sedemdeset - 70
...
osemdeset - 80
...
devetdeset - 90
...
sto - 100
sto ena - 101
...
125 - sto petindvajset
...
dvesto - 200
...
tristo - 300
...
tisoč - 1000
...
1974 - tisoč devetsto štiriinsedemdeset

Jeśli chcecie użyć zera (0), mówicie po prostu nič (dosłownie - "nic").

A teraz pora na liczebniki porządkowe:

prvi - pierwszy (odpowiednio do rodzaju gramatycznego: prvi - prva - prvo)
drugi
tretji
četrti
peti
šesti
sedmi
osmi
deveti
deseti

Jeśli chcemy powiedzieć, że coś zdarzyło się tylko raz, mówimy enkrat (dosłownie: raz). Dvakrat oznacza, że coś stało się "dwa razy" (nawet, jeśli "nic dwa razy się nie zdarza" :) ).

I tu mała ciekawostka. Słówko prvič ("pierwszy raz") może oznaczać zarówno to, że coś zdarzyło się nam pierwszy raz w życiu, jak w tej piosence z filmu Kraina Lodu (po słoweńsku: Ledeno kraljestvo):




Prvič v življenju oznacza po prostu "Pierwszy raz w życiu". Jednakże, słówko prvič może również odnosić się do pierwszego razu w sensie bardzo, bardzo, bardzo szczególnym i bardzo erotycznym, gdy tracimy swoje dziewictwo  :) .

No dobrze, a teraz tytułowa kwestia: jak zapytać i dowiedzieć się po słoweńsku, która godzina?

Koliko je ura? - Która godzina?
Ura je... - Jest godzina...
Ura je devet. - Jest dziewiąta.
Ura je ena. - Jest pierwsza.
Ura je pol enajstih. - Jest wpół do jedenastej (10:30).
Ura je pol dveh. - Jest wpół do drugiej (1:30 lub 13:30).
Ura je tri ponoči. - Jest trzecia w nocy.
Ura je ena popoldne. - Jest pierwsza po południu (13:00).

I na dzisiaj to wszystko. Dziękuję Wam za uwagę i jeśli macie jakieś pytania, możecie napisać je w komentarzu.

petek, 03. november 2017

Od groba do groba

Chociaż dan spomina na mrtve (dan mrtvih) mamy już za sobą, chciałabym polecić Wam jeden z najlepszych (moim zdaniem) współczesnych filmów słoweńskich, mianowicie Od groba do groba (dosłownie: Od grobu do grobu) w reżyserii Jana Cvitkoviča.

Głównym bohaterem jest młody mężczyzna o imieniu Pero, który zarabia na życie, wygłaszając mowy pogrzebowe. Jego nietypowe zajęcie, choć tolerowane przez najbliższe otoczenie (w końcu facet pracuje, a nie siedzi na zasiłku!), staje się przyczyną braku zrozumienia, a nawet politowania ze strony innych, jakkolwiek Pero ma sporo dystansu do samego siebie.

Śmierć w dzisiejszych czasach nie jest popularnym tematem. W dobie "propagandy sukcesu" mamy raczej zajmować się życiem doczesnym. Jednak czy współczesny człowiek jest w stanie poradzić sobie z biologicznie nieuchronnym zdarzeniem? To pytanie nasuwa się nieustannie podczas oglądania obrazu Cvitkoviča. Nikt nie umie odpowiedzieć dziecku na pytanie o to, co będzie po śmierci, ani nie potrafi wyleczyć skłonności samobójczych u starszego pana. Śmierć jest w tym filmie wszechobecna, jakkolwiek, co podkreśla sam Pero - nie należy się jej bać. Ale czy racjonalność XXI wieku, "puste niebo", pęd do sukcesów kosztem samego siebie, eliminują te lęki?

Jako osoba wykonująca dość nietypowy zawód główny bohater ma również okazję poznać "od środka" wszystko to, co ukrywa prowincjonalna społeczność w południowej Słowenii: kazirodcze związki, skłonności sadomasochistyczne u poszczególnych osób, przemoc wobec kobiet czy alkoholizm. Te zjawiska są tak samo zamiatane pod dywan, jak istnienie śmierci - i tak samo są skrywane pod przykrywką pięknych wyrazów i makijażu. Czy można to interpretować jako oderwanie współczesnego człowieka od rzeczywistości, która bywa bardziej brutalna, niż sobie tego życzymy?

Nie jest to łatwy film, jednak polecam!

torek, 31. oktober 2017

500 lat Reformacji

Władze Słowenii ogłosiły rok 2017 Rokiem Reformacji, natomiast 31 października jest oficjalnie i co roku dniem wolnym od pracy, bez względu na wyznanie (chociaż samych ewangelików w Słowenii jest raptem 1% i to większość z nich zamieszkuje region Prekmurje przy granicy z Węgrami). Dlaczego kraj w którym większość (teoretycznie), stanowią katolicy, świętuje typowo ewangelickie święto?


Reformacja dla Słoweńców to nie tylko wydarzenie o charakterze religijnym, ale także ważna część ich kultury i tożsamości narodowej. Wyobraźcie sobie naród, który od ponad 500 lat (jesteśmy w XVI wieku) nie ma własnego, niepodległego państwa, a większość społeczeństwa stanowią chłopi. W tej sytuacji jedynym, co może uratować tożsamość ludu, jest język. Ale co można zrobić, gdy nabożeństwa odbywają się po łacinie, a reszta mówi gwarami i dialektami, nieraz bardzo odległymi od siebie?


Tu z pomocą przychodzi właśnie Reformacja, z jej postulatami dotyczącymi przekładów Biblii na języki narodowe. I tak w 1550 roku niejaki Primož Trubar publikuje "Abecednik" (elementarz) oraz "Katekizem" (katechizm, luterański oczywiście). W 1584 ukazuje się pierwszy przekład Pisma Świętego na język słoweński, którego autorem był Jurij Dalmatin. Uważa się, że to właśnie reformatorzy położyli fundamenty pod literacki język słoweński.


I niewiele by brakowało, a mielibyśmy w Europie jedyny ewangelicki naród słowiański (podobnie jak bardzo niewiele brakowało Czechom). Nie stało się tak wskutek kontrreformacji na przełomie XVI i XVII wieku. Potem swoje dołożyła także ateizacja w okresie komunistycznej Jugosławii.


Dziś ewangelicy stanowią bardzo nieliczną mniejszość, jakkolwiek ślady Reformacji są widoczne w kulturze, jak choćby przez mocny etos pracy (czego śladem może być stereotyp Słoweńca-pracoholika i z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że akurat w tym stereotypie jest malutkie ziarnko prawdy!). Natomiast w samej Lublanie znajduje się Park slovenske reformacije (Park Reformacji Słoweńskiej).

petek, 20. oktober 2017

Stereotypy o nauce języka obcego

Stereotypy same w sobie, zdaniem psychologów, nie są złe, bowiem pomagają nam uporządkować świat. Każdy, w mniejszym lub większym stopniu, daje wiarę jakimś stereotypom. Problem z nimi polega jednak na dwóch rzeczach. Po pierwsze, niektóre stereotypy są oparte na jakichś rzeczywistych zdarzeniach albo doświadczeniach, inne nie. Jednak nawet w tym pierwszym przypadku, gdy w danym stereotypie jest "ziarnko prawdy", to ziarnko bywa wyolbrzymiane do poziomu ziarniska. Druga sprawa, już bardziej kłopotliwa i czasami dość paskudna w skutkach, to proces przechodzenia stereotypu w uprzedzenie. I dlatego warto stawiać czoła stereotypom, także tym, które dotyczą nauki języków obcych.


Przyjrzyjmy się niektórym z nich.


1. "Jestem za stary/stara na naukę języka."


To prawda, że dzieci przyswajają sobie język szybciej niż dorośli, a młodzi ludzie szybciej niż starsi. Dzieje się tak ze względu na to, że w miarę upływu czasu nasz mózg staje się mniej elastyczny. Nie znaczy to jednak, że nie można nauczyć się języka obcego w ogóle, nawet będąc w podeszłym wieku! Od lat na całym świecie istnieją kursy dla osób w wieku 60+. Taka osoba po prostu może potrzebować więcej czasu i cierpliwości, ale warto. Nauka języków obcych stymuluje bowiem mózg do pracy, a to jest bardzo przydatne bez względu na wiek. Co więcej, istnieją dowody na to, że taka praca mózgu może spowolnić rozwój niekorzystnych zmian w tym narządzie. Poza tym, nie wiek jest najważniejszy, ale motywacja.


2. "Nie mam talentów do języków."

Popularna wymówka osób, które często po prostu są leniwe (tak jak wielu uważa się za "humanistów", tylko dlatego, że w szkole nie chciało im się uczyć geografii czy chemii, inni natomiast usprawiedliwiają liczne błędy ortograficzne tym, że "mają umysły ścisłe"). A teraz zdradzę Wam pewien brudny sekret. Jesteście gotowi?
Otóż, nie istnieje coś takiego, jak specjalny "talent" do czegokolwiek. Istnieją jedynie pewne skłonności, które zdaniem badaczy mogą być dziedziczne, ale nie muszą. Tu wraca pytanie: co ma na nas większy wpływ, geny, czy środowisko? Przypomnijmy sobie, jak to było, gdy byliśmy mali. Dzieci w wieku przedszkolnym bardzo chętnie rysują, niektóre z nich nawet bardzo ładnie, ale nie wszystkie z nich zostają potem absolwentami Akademii Sztuk Pięknych. Dlaczego? Dlatego, że większość z nich albo została tak ukształtowana przez rodziców, albo zostały zniechęcone do tego przez nauczycieli w szkole. Tak samo jest z językami obcymi. Wiele zależy od naszych osobistych doświadczeń (zły nauczyciel może doprowadzić ucznia do kompletnej klęski na tym polu), a także od naszej pracy.


3. "Nie stać mnie na naukę."

W powszechnym mniemaniu nauka języków obcych jest czymś bardzo drogim. I tak, i nie. Wiele zależy od tego, czego oczekujemy, gdzie się uczymy i w jaki sposób. Wbrew obiegowej opinii, podręczniki do nauki języków mniej popularnych w danym miejscu wcale nie muszą być droższe od tych, które są przeznaczone do nauki tzw. języków kongresowych (angielskiego, niemieckiego, francuskiego, rosyjskiego, hiszpańskiego). Zamiast kupowania nowej książki można rozważyć zakup używanej, albo dogadać się z kimś (w dzisiejszych czasach Internet to bardzo ułatwia) i np. skserować ją na własny użytek, albo zeskanować. W tym celu dobrze jest popytać absolwentów danej filologii, którzy często mają podręczniki i mogą je tanio sprzedać, lub nawet oddać. Czasem można także wypożyczyć podręcznik z biblioteki albo korzystać z niego w czytelni.


4. " Nauka języka "rzadkiego" musi być bardzo trudna".

Pomijając już to, czym jest ów mityczny "język rzadki", przypomnijcie sobie, jak wyglądało Wasze pierwsze zetknięcie się z językiem ojczystym. Ile błędów robiliście będąc dziećmi, ile błędów w pisowni robiliście w pierwszych klasach podstawówki. Teraz nie wygląda to tak strasznie, prawda? Każdy język ma swoją specyfikę, każdy jest inny i to, co będzie sprawiało trudności jednej osobie, niekoniecznie będzie problemem dla innej.

5. "Języka można nauczyć się tylko z książki".

Teoretycznie tak, ale nie polecam tego początkującym. W ogóle samodzielna, naprawdę samodzielna nauka, bez pomocy z zewnątrz, jest dobrym wyjściem tylko w dwóch sytuacjach: po pierwsze, u osób z zaawansowanym poziomem języka, po drugie, u tych, którzy mają bardzo dużo samodyscypliny. Ale nawet ci z najwyższą, biegłą znajomością języka, potrzebują czasem porady specjalisty.

Czy zetknęliście się z innymi stereotypami? Jeśli tak, zapraszam do dyskusji.
 

sreda, 18. oktober 2017

Znani Słoweńcy

Ten post pragnę poświęcić sławnym, znanym i (niekoniecznie) lubianym Słoweńcom, znanym oczywiście poza granicami ich ojczyzny. Lista z konieczności jest dość krótka, ale jeśli macie inne pomysły - piszcie!

1. France Prešeren (1800-1849)

Poeta, pochodzący z rodziny chłopskiej, najwybitniejszy przedstawiciel słoweńskiego romantyzmu. Autor Zdravljicy (obecnie powinno się to napisać Zdravica), której siódma zwrotka jest obecnie hymnem państwowym Słowenii. O tej pieśni i hymnach (tak, w historii Słowenii trochę ich było...) będę jeszcze pisać - na razie niech więc wystarczy Wam dodatkowa informacja, że Prešeren jest także autorem dość śmiałych erotyków, a także Chrztu nad Sawicą (Krst pri Savici), który jest uważany za epos narodowy.


2. Jože Plečnik (1872-1957)



Architekt urodzony w Lublanie, uczestniczył aktywnie w przebudowie i modernizacji miasta, ale jest znany także ze swoich dzieł w Pradze (Kościół Najświętszego Serca Jezusowego) i Wiedniu (Kościół Ducha Świętego), a także w Belgradzie (franciszkański Kościół św. Antoniego Padewskiego).


3. Vojeslav Mole (1886-1973)


Myślę, że warto zwrócić na niego uwagę ze względu na silne związki tego pana z Polską. Profesor związany z Uniwersytetem Jagiellońskim, historyk sztuki, archeolog, miłośnik polskiej kultury, badacz sztuki bizantyjskiej. W 1912 roku obronił doktorat na Uniwersytecie w Wiedniu. W 1947 roku został członkiem Polskiej Akademii Nauk.


4. Slavoj Žižek (1949-)



Filozof, psychoanalityk, socjolog. Twórca tzw. lublańskiej szkoły lacanowskien psychoanalitycznej). Zaangażowany polityczni, w latach 80. zdecydowany przeciwnik Tity, mimo, iż sam ma poglądy mocno lewicowe (niektórzy nawet określają go jako komunistę).


5. Drago Jančar (1948-)


Pisarz, eseista, w latach 70. więziony z powodów politycznych. W swoich esejach podejmował problematykę związaną z rozpadem Jugosławii i jego konsekwencjami.

6. Tone Pretnar (1945-1992).

Historyk literatury, kolejna postać związana z Polską. W roku 1988 obronił pracę doktorską pt. Mickiewicz i Prešeren.


7. Melanija Knavs (ja jednak będę posługiwać się tym imieniem i nazwiskiem), obecnie Melania Trump (1970)



Tej pani chyba nie trzeba specjalnie przedstawiać. Pierwsza dama USA, urodzona w miejscowości Sevnica.

sreda, 11. oktober 2017

Zaimki osobowe i czasownik być

Dzisiaj poznamy zaimki osobowe w języku słoweńskim, a oprócz tego również formy czasownika biti (być) w czasie teraźniejszym (sedajnik).

ednina (liczba pojedyna) - kursywą zapisuję polski odpowiednik, jeśli to konieczne, oprócz tego odpowiednią formę czasownika biti.

jaz - ja
Jaz sem.
ti - ty
Ti si.
on/ona/ono
On/Ona je.

dvojina (liczba podwójna - jeśli jeszcze nie wiecie, co to takiego, zachęcam do zapoznania się z tym tematem TUTAJ)

midva/medve
Midva/Medve sva.

I tu mała, ale pożyteczna ciekawostka. Midva używamy wtedy, kiedy mamy do czynienia albo z dwiema osobami płci męskiej, albo z kobietą i mężczyzną. Natomiast medve sugeruje, że chodzi o dwie kobiety. Podobnie jest z drugą i trzecią osobą liczby podwójnej:

vidva/vedve
Vidva/Vedve sta.

onadva/onidve
Onadva/Onidve sta.

množina (liczba mnoga)

mi
Mi smo.

vi
Vi ste.

A teraz kolejna, tym razem bardzo pożyteczna ciekawostka. Zaimek vi może być oczywiście używany w kontekście drugiej osoby liczby mnogiej (np. w zdaniu Vi ste hitri. = "Jesteście szybcy"), ale jest także wykorzystywane w zwrotach grzecznościowych. Jest to odpowiednik naszego "Pan/Pani". Zamierzam wkrótce napisać co nieco o słoweńskim savoir vivre, ale na razie musicie zadowolić się informacją, że vi w kontekście zwrotu grzecznościowego używane jest niezależnie od płci osoby, do której się zwracamy. Można to porównać do angielskiego "You" albo niemieckiego "Sie". Brzmi znajomo? W zależności od kontekstu zdanie Vi ste hitri może więc również oznaczać: "Pan/Pani jest szybka/szybki").

oni/one/ona (ten ostatni zaimek odnosi się do rodzaju nijakiego/srednjega spola)
Oni/One/Ona so.

Gramatyka może nie jest (pozornie) zbyt fascynująca, ale niesamowicie ułatwia życie, prawda?

nedelja, 01. oktober 2017

Tantadruj

W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się wrażeniami po obejrzeniu filmu "Tantadruj" z roku 1994, którego reżyserem jest Tugo Štiglic.
Jest to ekranizacja opowiadania Cirila Kosmača z roku 1959.

Czy próbowaliście kiedyś spojrzeć na świat z perspektywy osoby niepełnosprawnej intelektualnie? Ale nie mam tu na myśli hollywoodzkich wizji tego rodzaju niepełnosprawności, w których taki człowiek na koniec zarabia miliony, ma rękę księżniczki i pół królestwa. "Tantadruj" to wizja daleka od współczesnych lub przynajmniej powojennych baśni. Tytułowy bohater (którego prawdziwe imię jest nieznane, a Tantadruj to jedynie przezwisko, powstałe wskutek pokazywania przez chłopca winnych, którzy mu dokuczali: "Ta, ta, tan, druj!"). Żyje w skrajnym ubóstwie, utrzymując się ze sprzedaży krowich dzwonków. Miłością jego życia jest niepełnosprawna ruchowo Jelčica, poruszająca się z pomocą czegoś, co przypomina prototyp wózka inwalidzkiego (akcja rozgrywa się w belle epoque, w przededniu I wojny światowej). Natomiast największym marzeniem naszego bohatera, z którego wszyscy się śmieją, a jeśli tego nie robią, to żegnają się z przerażeniem, jest... Śmierć. Nie ma to jednak nic wspólnego z dyskusjami o eutanazji i cierpieniu - Tantadruj myśli o śmierci ciepło i pogodnie, o umieraniu jako drodze do raju, gdzie będzie wiecznie szczęśliwy ze swoją sympatią. Przypadkowo spotyka w miasteczku trzech mężczyzn, również niepełnosprawnych intelektualnie, którzy chcą pomóc głównemu bohaterowi w spełnieniu jego marzenia...

Urocza, mimo poważnych tematów, historia o tym, czym w istocie jest wykluczenie, kto wyklucza i dlaczego. Mimo, iż od pierwszej publikacji opowiadania, jak i ekranizacji minęło już trochę czasu, warto zastanowić się, kto ma rację w swoim widzeniu świata. Czy mają ją bogobojni i "normalni" obywatele małego miasteczka, z księdzem na czele, czy może ci, którzy cechują się (być może) większą wrażliwością? Niepełnosprawny bohater, mimo wielu braków, biedy i choroby potrafi cieszyć się życiem, kochać i być kochanym.

Polecam również ze względu na świetną grę Aljošy Ternovška (który wcielił się w tytułową rolę) i elementy komiczne, a także malownicze obrazy życia codziennego słoweńskiej prowincji początków XX wieku.

Sądzę, że chyba najlepszym komentarzem będzie poniższy fragment filmu:


nedelja, 24. september 2017

Słówka - pory roku i miesiące

W dzisiejszym wpisie chciałabym zająć się słownictwem dotyczącym pór roku i nazw miesięcy - za nami początek jesieni (nie wiem, czy to będzie dla Was jakaś pociecha - w Słowenii w ostatnich dniach też padało i to dość mocno, ostatnio wydano nawet kilka ostrzeżeń meteorologicznych).

pomlad - wiosna
poletje - lato
jesen - jesień
zima - zima

Proste, prawda? Sprawy trochę się komplikują, jeśli chcemy powiedzieć, że coś wydarza się w danej porze roku.

spomladi - wiosną
poleti - latem
jeseni - jesienią
pozimi - zimą

A oto i nazwy miesięcy:

januar - styczeń
februar - luty
marec - marzec
april - kwiecień
maj - maj
junij - czerwiec
julij - lipiec
avgust - sierpień
september - wrzesień
oktober - październik
november - listopad
december - grudzień

četrtek, 21. september 2017

Słoweńskie przysłowia

Przysłowia, jak dobrze wszyscy wiemy, są mądrością narodów. Słoweńcy nie są tu wyjątkiem i także posiadają swoje przysłowia. Niektóre z nich brzmią identycznie jak polskie, inne są bardzo podobne do polskich, niektóre zaś są typowe dla kultury słoweńskiej. Jako ciekawostkę warto odnotować fakt, że niektóre przysłowia brzmią zupełnie jak wersety z Biblii (konkretnie z... Księgi Przysłów). Religii w Słowenii oraz roli Pisma Świętego w tej kulturze poświęcę osobny wpis, ale dzisiaj chciałabym Wam przedstawić dziesięć wybranych przysłów, z tłumaczeniem na polski - mam nadzieję, że któreś z nich przypadnie Wam do gustu.

Ne kvari vina z vodo in ljubezni s poroko.

Nie psuj wina wodą, a miłości małżeństwem.

Bolje je z modrim jokati, kakor z norcem peti.

Lepiej płakać z mądrym, niż śpiewać z szalonym.

Delaj, kakor da bi večno živel, moli, kakor da bi jutro umrl.

Pracuj tak, jakbyś miał żyć wiecznie, módl się, jakbyś miał jutro umrzeć.

Hiša razdeljena, razpada kakor razpuščena.

Dom podzielony rozpada się jak zaniedbany.

Ogenj in voda dobro služita, a slabo gospodarita.

Ogień i woda dobrze pracują, ale źle gospodarzą. (Słówko "gospodariti" ma kilka znaczeń, ale tu najbardziej pasuje nasze, potoczne "gospodarzyć").

Pokornih glav sablja ne seka.

Posłusznych głów szabla nie siecze.

Dan se po jutru pozna.

Poznać dzień po poranku.

Če na mrtvih dan dežuje, se huda zima pričakuje.

Gdy na Święto Zmarłych (1.11) pada, szykuje się ostra zima.

Govor ljubezni je v očeh.

Mowa miłości znajduje się w oczach.

Kdor se smeje v petek, se joče v nedeljo.

Kto śmieje się w piątek, płacze w niedzielę.

sreda, 06. september 2017

Katarina, paw i jezuita

Troje ludzi, trzy różne historie. Tytułowa Katarina to młodziutka dziewczyna, córka bogatego wdowca, zarządzającego wielkim folwarkiem gdzieś w centralnej Słowenii. Simon, jezuita, osoba duchowna i jednocześnie były misjonarz katolicki w Ameryce Południowej, gdzie walczył z Hiszpanami i pomagał w budowie indiańskiego miasta. Henrik, dumny i przystojny żołnierz. Wszyscy wędrują, można bez przesady nazwać ich nomadami. A raczej: można by ich tak nazwać, gdyby nie fakt, że akcja rozgrywa się w XVIII wieku, w ówczesnej Austrii i na terenie państw niemieckich. Losy tej trójki łączą się podczas pielgrzymki do Kolonii, gdzie znajdują się słynne relikwie Trzech Króli. Motywacja każdego z bohaterów jest inna, ale po drodze muszą zmierzyć się nie tylko z duchowymi pokusami...


"Katarina, paw i jezuita" to powieść Drago Jančara, jednego z najbardziej rozpoznawalnych (również w Polsce) autorów słoweńskich. Jest to opowieść o poszukiwaniu siebie, własnej drogi życiowej, a także o konieczności poniesienia konsekwencji swoich wyborów. Czy były misjonarz marzący o wyprawie do Indii, by tam przydawać nowe dusze dla Rzymu, będzie w stanie unieść wszystkie skutki porzucenia habitu? Czy młoda , naiwna kobieta, wcześniej znajdująca się pod kuratelą ojca, poradzi sobie podczas pielgrzymki, powszechnie znanej z zostawiania po sobie... Brzemiennych niewiast?

A wszystko to na tle burzliwej epoki, rodzącego się i krzepnącego Oświecenia. Bohaterowie wahają się nie tylko w swoich decyzjach życiowych, ale można u nich zauważyć także walkę między docenianym wszem i wobec rozumem, a irracjonalnymi skłonnościami i przekonaniami. Jakkolwiek sam styl narracji Jančara z początku może irytować (liczne przedstawienia snów, marzeń i fantazji bohaterów), polecam tę powieść na zbliżające się długie, jesienne wieczory.

torek, 29. avgust 2017

O liczbie podwójnej i nie tylko

Dzisiejszy wpis poświęcę fenomenowi, który jest bardzo charakterystyczny dla języka słoweńskiego, chociaż - jak za chwilę się przekonamy - nie tylko dla niego.

Chodzi mianowicie o liczbę podwójną. Zaraz pewnie zapytacie: a cóż to za dziwoląg?

Nam, Polakom (oraz większości współczesnych Europejczyków), liczba podwójna może wydawać się co najmniej dziwaczna. Liczba podwójna (dvojina) jest jedną z kategorii gramatycznych w języku słoweńskim, obok liczby pojedynczej (ednina) i mnogiej (množina). Oprócz języka słoweńskiego współcześnie jest ona obecna w języku serbołużyckim (używanym przez część Łużyczan, zamieszkujących teren byłego NRD) i są to jedyne słowiańskie języki żywe, w których ta kategoria występuje (czy to już samo w sobie nie wystarczy, by uznać je za fascynujące? :) ). Oprócz tego, liczba podwójna występowała w starocerkiewnosłowiańskim, co pozwala stwierdzić, że niegdyś była szeroko obecna wśród Słowian. Także w zabytkach języka polskiego znajdziemy pozostałości z tego okresu, na przykład w literaturze średniowiecza i renesansu. Jeśli chodzi o inne języki współczesne (niesłowiańskie), to liczba podwójna występuje np. w języku litewskim.

Tyle teorii, pora na praktykę. Liczba podwójna służy do wyrażenia rzeczowników oraz przymiotników w liczbie.... Dwóch.

A teraz trochę przykładów, z podziałem na rodzaje (w słoweńskim występują trzy rodzaje gramatyczne: męski, żeński i nijaki - moški, ženski in srednji):

moški spol:

To je en pes. (To jest jeden pies.)

Imam dva psa. (Mam dwa psy.)

Vidim tri psi. (Widzę trzy psy.)

ženski spol:

Ena prijateljica. (Jedna przyjaciółka.)

Dve prijateljici. (Dwie przyjaciółki.)

Tri prijateljice. (Trzy przyjaciółki.)

srednji spol:

Eno majhno okno. (Jedno małe okno.)

Dve majhni okni. (Dwa małe okna.)

Tri majhna okna. (Trzy małe okna.)

Liczba podwójna jest ważna również przy czasowniku, ale na razie zostańmy przy rzeczownikach (i przymiotnikach, choć to nie one są głównymi bohaterami niniejszego wpisu). Jak już zapewne zauważyliście, każdy z tych rzeczowników ma swoją końcówkę. Można to zarysować mniej więcej tak:

ednina moškega spola    brak końcówki

dvojina moškega spola    końcówka: -a

množina moškega spola   końcówka: -i

ednina ženskega spola    końcówka: -a

dvojina ženskega spola    końcówka: - i

množina ženskega spola   końcówka: -e

ednina srednjega spola     końcówka: -o/e

dvojina  srednjega spola   końcówka: -i

množina srednjega spola   końcówka: -a


Warto wspomnieć również o wyjątku, mianowicie rzeczowniku žival (zwierzę), który jest rodzaju żeńskiego. Tutaj liczba podwójna jest taka sama jak mnoga (živali).
Kursywa, pogrupienie i podkreślenie mają służyć lepszej wizualizacji poszczególnych kategorii. Mam nadzieję, że wyjaśniłam to w miarę jasno - w razie jakichkolwiek wątpliwości, pytajcie! 

sobota, 12. avgust 2017

Vlado Žabot - "Sukub"

Z uwagi na fakt, iż ten blog jest poświęcony i językowi, i kulturze słoweńskiej, od czasu do czasu będę tutaj publikować recenzje książek, filmów, czasem pojawi się też coś o muzyce i kulinariach.


Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam jedną z powieści Vlado Žabota, autora pochodzącego z Prekmurja (wkrótce napiszę post o podziale regionalnym Słowenii).


"Sukub" (pierwsze wydanie oryginalne: 2003) to opowieść o człowieku zagubionym w świecie tworzonym przez jego własną wyobraźnię, zapełnioną obrazami z mediów i kultury popularnej. Głównym bohaterem jest starzejący się, schorowany mężczyzna, dla którego szczytem rozrywki wydaje się spacer po pobliskim parku i rozmowa z sąsiadami. W nudne życie typowego mieszczucha wkrada się nagle dziwna postać - niezwykle piękna, młoda i atrakcyjna kobieta, co do której główny bohater jest pewien, że gdzieś ją już spotkał. Oczywiście, nie było to spotkanie na planie rzeczywistym - ta kobieta pojawiała się w kolorowych magazynach i telewizji... Z czasem urocza niewiasta staje się dla bohatera źródłem utrapienia, a nawet zagrożeniem dla niego samego.

Wielka wrażliwość na przestrzeń, dogłębne studium psychologiczne, zagmatwana, nieoczywista narracja, nieostra granica między światem realnym a marzeniem stanowią walor w utworze Žabota. Czytelnik może dość łatwo pogubić się w fantazjach, snach i pokrętnej logice narratora, jednak warto również zwrócić uwagę na kontrast między nudnym, monotonnym życiem człowieka uwięzionego w miejskim labiryncie, a narkotyczną iluzją reklamy, filmu, opery mydlanej.


Czasem składając sobie życzenia, wypowiadamy zdanie: "I żeby Twoje marzenia spełniły się". Ale czy zdajemy sobie sprawę z tego, co by było, gdyby naprawdę spełniło się to, o czym marzymy? A może lepiej dla nas samych, że nie wszystkie nasze marzenia stają się rzeczywistością?


. .

četrtek, 27. julij 2017

Jak się witać, żegnać i przedstawiać

Dziś o tym, w jaki sposób przywitać się, pożegnać i przedstawić po słoweńsku. Zasady wymowy zostały podane w przedostatnim poście.

Dobro jutro! - Dzień dobry! (używane do południa lub zaraz po przebudzeniu)
Dober dan! - Dzień dobry! (używane praktycznie przez cały dzień, z wyjątkiem powyższych sytuacji)
Živjo! - Cześć! (na powitanie)
Adijo! - Cześć! (na pożegnanie)
Na svidenje! - Do widzenia!
Lahko noč! - Dobranoc!
Zdravo! - Cześć! (powitalne, nieformalne, używane w niektórych regionach)

Ime mi je... - Mam na imię....
Pišem se... - Moje nazwisko...

Zawsze możemy też użyć uniwersalnej frazy: Jaz sem... - Jestem...

nedelja, 16. julij 2017

Czy warto uczyć się języków rzadkich?

Takie pytanie zadają mi raz po raz różni znajomi. Jestem pewna, że i Wy je sobie zadajecie. Czy warto uczyć się rzadkich, niszowych języków? Czy warto studiować filologie obce i to takie, które nie cieszą się popularnością, jak na przykład filologia słowiańska (skądinąd wiem, że np. filologia bułgarska ma bardzo niewielu chętnych)?


Przede wszystkim, to pytanie jest źle postawione. Najpierw trzeba zdefiniować, czym jest "język rzadki". Rzadki - pod jakim względem? Pod względem liczby jego użytkowników? A co w takim razie z językami martwymi, takimi jak łaciński? Liczba żywych użytkowników to kwestia względna i niekoniecznie przekłada się na znajomość danego języka w innym regionie. Od której liczby można nazwać dany język rzadkim? Dla Polaków język polski na pewno nie jest rzadki, ale np. dla mieszkańców Mongolii albo Zambii już tak. To pytanie należy więc zadać inaczej: czy warto uczyć się języków, które są mało znane i mało popularne w moim kraju?
Uważam, że warto. Pomijając już to, że nie cierpię takiego prymitywnego i infantylnego pragmatyzmu ("a po co mi to, jak mi się nie przyda"), należy pamiętać o tym, że w naszym kraju już dawno minęły te czasy, kiedy do zdobycia dobrej pracy wystarczała podstawowa znajomość angielskiego (czasem ograniczająca się do dukania paru zdań). Dzisiaj znajomość angielskiego jest już standardem przy staraniu się o pracę. Dlatego znajomość drugiego języka, zwłaszcza takiego, który nie jest popularny, może być Twoim atutem na rynku pracy. Pomijam już to, że dziś niewielu ludzi pracuje w swoim zawodzie po studiach (to, że kończymy filologię obcą niekoniecznie znaczy, że będziemy tłumaczami), a doświadczenie i tak zdobywamy w pracy. Tak że jeśli nie zamierzacie być lekarzami (medycyna), prawnikami, adwokatami (prawo), nauczycielami (pedagogika, specjalności nauczycielskie na różnych kierunkach), architektami (architektura), to filologia obca, jakakolwiek, może być dobrym wyborem i na dodatek daje pewną elastyczność.


Poza tym może jestem idealistką, ale uważam, że nauka języka obcego to nie tylko znajomość gramatyki i słownictwa, gdyż wtedy wystarczyłby nam Google Translator (inna sprawa, jak działa w praktyce...). To także poznawanie innej kultury (nie będę tutaj się wymądrzać i pisać o językowym obrazie świata i innych typowo humanistycznych pojęciach, metodologiach itp.). A dzięki poznaniu innych możemy też lepiej poznać siebie i swoją własną kulturę.
Mam nadzieję, że może choć trochę zachęciłam Was do poznawania mniej popularnych języków. :)

četrtek, 13. julij 2017

Jak wymawiać, żeby inni Cię rozumieli

Na wstępie być może zmartwię tych, którzy spodziewają się, że wymowa w języku słoweńskim odpowiada pisowni. Otóż nie.

Ale czy nie brzmi to znajomo? W wielu językach mi pisownia niekoniecznie odpowiada wymowie. Świetnym i dobrze znanym przykładem może być angielski.


A teraz dobra wiadomość - wymowa w języku słoweńskim nie jest szczególnie skomplikowana, jeśli zapamiętamy kilka ważnych zasad:

"v" i "l" - przed spółgłoską oraz na końcu wyrazu wymawiamy jak angielskie [w], czyli coś między naszym "u" a "ł"

Przykład (w nawiasie kwadratowym - fonetycznie, według slawistycznego alfabetu fonetycznego):

vzhod - wschód [łzhod]
"Zdravljica" (tytuł hymnu narodowego Słowenii) - [zdrałljica]
Nimam prijateljev. - Nie mam przyjaciół. [nimam prijateljeł]

Jeśli "v" znajduje się przed samogłoską, wymawiamy je jak zwykłe, polskie "w".

Przykład:

vaja - zadanie [waja]

Jeśli "v" znajduje się między wyrazami lub na początku zdania, czytamy je jak "u".

Przykład:

Grem v trgovino. - Idę do sklepu. [grem u trgovino]

W języku słoweńskim istnieje też wąskie i szerokie "e". Zacznę może od łatwiejszego dla nas, Polaków, szerokiego "e", które niczym nie różni się od tego, które wymawiamy w polszczyźnie:

Przykład:

sestra - siostra

Wąskie "e" wymawiamy z akcentem:

Przykład:

pet - pięć

Ta sama uwaga dotyczy też "o" - tu również mamy do czynienia z "o" szerokim i wąskim.

W języku słoweńskim występuje także dość specyficzna, nie posiadająca własnej litery, sympatyczna głoska zapisywana fonetycznie jako [ə]. Brzmi ona jak coś między "e" i "y", np. w wyrazie "pes" (pies). Jest ona określana mianem półsamogłoski (polglasnik) i występuje także w wyrazach takich jak:

smrt - śmierć (smərt]
vrt - ogród [vərt]

Czyli możemy ją spotkać z reguły po spółgłosce i przed "r".

Dla ciekawych - jak może brzmieć słoweński na żywo, można przekonać się między innymi podczas słuchania tej wersji hymnu (któremu poświęcę osobny wpis). Na filmie zaczyna się od 0:47:


ponedeljek, 10. julij 2017

Kilka słów o... Słoweńskim

Najpierw może kilka podstawowych informacji o języku słoweńskim dla zupełnie początkujących.

Język słoweński jest językiem urzędowym w Republice Słowenii (co chyba jest oczywiste). Mówi nim około 2,4 miliona ludzi, w tym przedstawicieli słoweńskiej diaspory, zamieszkującej Austrię, Niemcy, Stany Zjednoczone i inne kraje świata. Dialektolodzy wyróżnili w nim ponad 30 (według niektórych źródeł - 46) różnych dialektów, co czyni go najbardziej zróżnicowanym wewnętrznie językiem słowiańskim.

I tu dochodzimy do grup, czyli wszelkich zaszufladkowań języków świata - lepiej w końcu znać swoje miejsce, prawda?

Słoweński jest częścią języków słowiańskich (do których należą również polski, czeski, bułgarski, rosyjski, ukraiński, macedoński, chorwacki...), konkretniej - południowosłowiańskich, czyli należy do tej samej grupy, do której należą serbski, bośniacki, chorwacki, macedoński i bułgarski. Nieprzypadkowo wymieniłam w pierwszej kolejności inne języki obszaru byłej Jugosławii, bowiem słoweński należy do grupy zachodniej w językach południowosłowiańskich.

Jest jednym z niewielu współczesnych języków indoeuropejskich w ogóle, który zachował liczbę podwójną (zachował ją też między innymi serbołużycki i litewski). Jako ciekawostkę warto dodać, że liczba podwójna istniała w języku praindoeuropejskim. We współczesnym języku polskim mamy do czynienia tylko z "resztkami" liczby podwójnej, ale o tym będzie mowa w osobnej notce.

W języku słoweńskim używamy alfabetu łacińskiego, posługując się 25 literami.

O fonetyce i innych ciekawostkach już wkrótce!

Witam się

Živjo!

Moją pasją są języki obce, szczególnie słoweński (slovenščina). Mam nadzieję, że znajdziesz tutaj coś dla siebie. Nieważne, czy jesteś studentem slawistyki, czy po prostu chciałbyś (chciałabyś) poznać coś nowego - oby ten blog trochę rozjaśnił mroki w sieci i w Twojej głowie!

Jestem osobą niepełnosprawną, dlatego proszę Cię drogi Czytelniku o cierpliwość, czasem mogę publikować niezbyt regularnie - wszystko zależy od mojego samopoczucia. Lubię wszystko, co dobre - herbatę, kawę, książki, jedzenie, piwo, piłkę nożną i spotkania z przyjaciółmi (niekoniecznie w takiej kolejności).

Komentarze obraźliwe, wulgarne oraz spamy będą usuwane. Proszę nie obrażać siebie nawzajem w komentarzach, to niepotrzebne i nieestetyczne. Trolli karmić nie zamierzam i nie polecam!