četrtek, 18. januar 2018

Idiomy - pogoda i pory roku

W dzisiejszym poście o tym, co tygryski lubią najbardziej, czyli idiomy. Ponieważ mamy zimę, porę roku o dość trudnej do przewidzenia pogodzie (chociaż ta ostatnia jest nieprzywidywalna jak kobieta z PMS o każdej porze dnia, nocy i roku), chciałabym przedstawić Wam kilka sympatycznych, słoweńskich idiomów związanych z pogodą i porami roku.




govoriti kot dež - gadać, mówić bardzo dużo

jokati kot dež - bardzo płakać, szlochać

biti (kot) lanski sneg - (być) jak zeszłoroczny śnieg

kot aprilsko vreme - dosłownie: jak kwietniowa pogoda, znaczenie: bardzo zmienny, nieprzewidywalny

skočiti čez veliko lužo - dosłownie: skoczyć przez wielką kałużę, znaczenie: przepłynąć Atlantyk

iz blata v lužo - z deszczu pod rynnę

poslati koga po april - wysłać kogoś w diabły (żartobliwie)

z dežja pod kap - z deszczu pod rynnę

biti pod svobodnim soncem - żyć w swoim kraju, zwłaszcza niepodległym

sobota, 06. januar 2018

7 mitów o Słowenii (i innych krajach byłej Jugosławii)

Czytanie mitologii świata może być naprawdę wciągającym zajęciem. Mity jednak dotyczą nie tylko bogów i starożytnych bohaterów. Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam siedem popularnych, obiegowych opinii, stereotypów, półprawd i mitów na temat Słowenii i przy okazji innych krajów, które niegdyś tworzyły Jugosławię. Jesteście gotowi?


1. Słowenia, Słowacja - jeden pies!


Choć powyższe stwierdzenie bywa przedmiotem licznych żartów, memów i gagów, czasami można się z nim zetknąć nawet u ludzi z wyższym wykształceniem. Niech Was nie myli podobieństwo nazw! Polska graniczy od południa ze Słowacją, która ma stolicę w Bratysławie, a słowackie (i polskie również) góry to Tatry. Natomiast ze Słowenią, która ma stolicę w Lublanie, nie graniczymy i nie graniczyliśmy nigdy. Poza tym słoweńskie góry to Alpy.




2. W Słowenii wszyscy mówią po serbsku/chorwacku.


Z takim zdaniem zetknęłam się głównie wśród osób starszych, które coś o tej części Europy wiedzą, ale nie do końca. Coś im dzwoni, ale nie w tym kościele.
Rzeczywiście, starsze pokolenie Słoweńców dobrze zna lub przynajmniej rozumie serbski/chorwacki. Byłoby jednak dużym uproszczeniem zakładać, że wszyscy będący w wieku 40-50 plus (bo o takich osobach tu mowa), płynnie porozumiewają się w ojczystym języku mieszkańców Zagrzebia czy Belgradu.
Młodsze pokolenie już nie rozumie tych dwóch języków, z oczywistych względów - rozpad Jugosławii spowodował, że kontakty między przedstawicielami różnych narodów Europy Południowo-Wschodniej nie są już tak powszechne, jak jeszcze dwadzieścia/trzydzieści lat temu.

3. Słoweńcy to tacy Niemcy, którzy mówią językiem słowiańskim.

I w tym miejscu można sobie dośpiewać wszelkie możliwe stereotypy o Niemcach.  Otóż prawdą jest, że w ciągu kilkuset lat kultura niemiecka wywarła wpływ na kulturę słoweńską, w samym języku słoweńskim też można znaleźć sporo zapożyczeń i kalki z języka niemieckiego, ale równie dobrze powyższe stwierdzenie można by zastosować np. do mieszkańców Wielkopolski lub Śląska. A chyba nikt nie nazwałby naszych rodaków z Poznania lub Katowic "Niemcami mówiącymi po polsku".

4. Na Bałkanach jest strasznie niebezpiecznie!

Nie bardziej, niż na przeciętnym polskim osiedlu w dużym mieście. Powszechne przekonanie o wielkim niebezpieczeństwie grożącym polskiemu turyście w krajach byłej Jugosławii zrodziło się w latach 90., kiedy na tym terenie toczyła się wojna. Niestety, media mają to do siebie, że informują ludzi przeważnie o katastrofach i nieszczęściach, więc nic dziwnego, że po 2000 roku niewiele docierało do nas informacji z Słowenii, Chorwacji czy Serbii. A jak to wygląda dziś?

Oczywiście, nie polecam nikomu zbaczania z drogi po to, żeby przechadzać się po polach minowych w Bośni, ani głaskania dzikich psów w Serbii czy prowokowania niedźwiedzi w Słowenii. Nie polecam też toczenia jałowych, politycznych dyskusji w sytuacji procentowej (mam na myśli napoje zawierające owe procenty). Jednak tych samych zaleceń udzieliłabym np. Amerykanom podczas podróży do Polski.

5. Słoweńcy to nudziarze ze skłonnościami depresyjnymi, nie da się z nimi o niczym ciekawym pogadać.

Zależy, na kogo się trafi. Ludzie w każdym narodzie są różni i wierzcie mi, takich samych "nudziarzy" spotykałam wśród Polaków, Chorwatów, Żydów, Amerykanów, Anglików czy Bośniaków. W każdej grupie są i imprezowicze, i spokojni melancholicy, i różne warianty pośrodku.

6. Narody byłej Jugosławii to w ogóle ksenofoby, homofoby, Słoweńcy to naziści, Bośniacy to dżihadyści, a Serbowie/Chorwaci to faszyści.

Ciekawe, że dokładnie to samo o Polakach można usłyszeć w Europie Zachodniej. Opierając się na własnych doświadczeniach (choć tak, wiem, każdy może mieć inne i być może to, co teraz napiszę, zdenerwuje niektórych Czytelników) mogę napisać tyle, że jeśli chodzi o tolerancję wobec różnych grup etniczych, mniejszości seksualnych czy religii, to w krajach byłej Jugosławii jest lepiej, niż w Polsce. Przynajmniej sąsiedzi nie patrzą krzywym okiem, kiedy przez X lat do Twojego domu nie zagląda ksiądz "po kolędzie". A jeśli chodzi o osoby niepełnosprawne, ludzie potrafią być naprawdę pomocni. Tak samo jeden z moich serbskich znajomych powiedział podczas dyskusji, że jego koleżanka lesbijka jest zupełnie normalną osobą, na co Polacy zamilkli i zrobili wielkie oczy (tak jakby wyobrażali sobie potwora o siedmiu palcach u rąk).

7. W Słowenii nie ma nic ciekawego.

To przekonanie jest oparte na fakcie, iż dla wielu naszych rodaków Słowenia to kraj tranzytowy między Austrią/Włochami a Chorwacją. Faktem jest też, że nie została tak szeroko rozreklamowana, jak wspomniane wcześniej kraje. Ale nieprawdą jest, że tam nie ma nic ciekawego. Warto wspomnieć choćby o jaskini Postojna, średniowiecznym lublańskim zamku, starówce w Kranju czy o karnawale w mieście Ptuj. A to tylko niektóre z atrakcji, na które możemy liczyć, odwiedzając Słowenię.


četrtek, 28. december 2017

Słownictwo - święta

Dopiero co minęło Boże Narodzenie, a przedwczoraj w Słowenii także dan samostojnosti in enotnosti, czyli po prostu Dzień Niepodległości i Jedności. A że dawno nie było na tym blogu nic typowo językowego, dzisiaj chciałabym przedstawić słownictwo związane ze świętami, nie tylko słoweńskimi.

Zacznę od tego, które będziemy obchodzić już za kilka dni:

novo leto - Nowy Rok (1. januarja - 1 stycznia)

Prešernov dan, slovenski kulturni praznik - Dzień Prešerena (najwybitniejszego poety słoweńskiego romantymu), Święto Kultury Słoweńskiej (8. februarja - 8 lutego)

valentinovo - Walentynki (14. februarja - 14 lutego)

velika noč - Wielkanoc

dan upora proti okupatorju - Dzień Oporu Przeciwko Okupantowi (27. aprila - 27 kwietnia)

binkošti - Zielone Świątki

praznik dela - Święto Pracy (1. maja - 1 maja)

dan državnosti - Święto Państwowości (25. junija - 25 czerwca) - dzień, w którym Słowenia oficjalnie stała się niepodległym państwem

dan reformacije - Święto Reformacji (31. oktobra - 31 października) 

dan spomina na mrtve - Święto Zmarłych (1. novembra - 1 listopada)

božič - Boże Narodzenie (25. decembra - 25 grudnia)

dan samostojnosti in enotnosti - Dzień Niepodległości i Jedności (26. decembra - 26 grudnia) - upamiętniający referendum z 1990 roku, w którym głosowano za niepodległością Słowenii

Oprócz tego, codziennie na świecie ktoś gdzieś obchodzi rojstni dan, czyli po prostu urodziny. Wtedy dobrze jest komuś dati darilo (dać prezent), ewentualnie zaprosić (povabiti) na kawę.

Jeżeli obchodzicie urodziny dzisiaj lub jutro, życzę Wam wszystkiego najlepszego! A niezależnie od tego wszystkim Czytelnikom życzę szczęśliwego Nowego Roku!

sobota, 23. december 2017

Sveta noč i inne kolędy

Boże Narodzenie (božič) już pojutrze, więc przedstawiam Wam dwie popularne słoweńskie pieśni.

Zacznę od najbardziej znanej pieśni, która wprawdzie pochodzi z Niemiec, ale zadomowiła się także wśród mieszkańców "słonecznej strony Alp":

Sveta noč 

Sveta noč, blažena noč!
Vse že spi, je polnoč.
Le Devica z Jožefom tam,
v hlevcu var'je Detece nam.
Spavaj Dete sladko,
spavaj Dete sladko. 
Sveta noč, blažena noč!
Prišla je nam pomoč;
Dete božje v jaslih leži,
grešni zemlji radost deli.
Rojen je Rešenik,
rojen je Rešenik. 
Sveta noč, blažena noč!
Radostno pevajoč
angeli Gospoda slave,
mir ljudem na zemlji žele:
Človek, zdaj si otet,
človek zdaj si otet! 


O ile Sveta noč ma charakter religijny, prawdopodobnie najpopularniejsza piosenka bożonarodzeniowa (lepiej użyć tego słowa, zamiast kolęda, która pasuje raczej do crkvena pesem, co oznacza dosłownie pieśń kościelną, czyli religijną), dotyczy świeckiej tematyki. W Słowenii religia jest bardzo oddzielona od sfery świeckiej, nawet w tym wypadku. Niezależnie jednak od różnic kulturowych, może i Wam spodoba się poniższa piosenka. :)
 
Bela snežinka 
 
Ko sem te vprašal, me ljubiš,
si mi zmajala z glavo,
rekla mi nisi besede,
čakal zaman sem to.

Sivi oblaki na nebu
jasno nebo so zastrli,
bela snežinka, ki pada,
glej, prvi sneg.

Sneg je, glej, zunaj sneg je,
morda se spomniš še enkrat name.

Bela snežinka, ki pada,
spominja me nate
in na vse tiste dni, noči.



A ja Wam życzę radosnych, spokojnych i pełnych nadziei Świąt Bożego Narodzenia! Vesel božič! 
 

petek, 08. december 2017

Kultowy napój na K

Z czego słynie w świecie Słowenia? Przeciętny zjadacz chleba odpowiedziałby zapewne, że z Alp i narciarzy. Nie pomyliłby się, rzeczywiście Alpy pełniły i pełnią nadal dużą rolę w kulturze tego kraju. Osoby nieco lepiej zorientowane w temacie,  powiedziałyby Wam również o maleńkim wybrzeżu adriatyckim (konkurującym z sąsiednią Chorwacją), firmach farmaceutycznych i producentami sprzętu AGD, wliczając w to znaną na całym świecie markę Gorenje. Usłyszelibyście również o winie, które oczywiście jest tam produkowane i niekiedy powoduje różne problemy w społeczeństwie, z alkoholizmem na czele. Dzisiejszy post chciałabym poświęcić innemu kultowemu napojowi w Słowenii, o którego roli w słoweńskiej kulturze najpewniej słyszeliście mniej, niż powinniście, ale jestem pewna, że go znacie. Chodzi po prostu o... Kawę.




Tak, właśnie o kawie będzie dzisiaj mowa. W 2016 roku Słowenia znalazła się na piątym miejscu na świecie, jeśli chodzi o spożycie napoju z brązowych ziaren na osobę. Z mojego doświadczenia towarzyskiego mogę powiedzieć tyle, że Słoweniec/Słowenka kawy nigdy nie odmówi, jeśli zostanie na nią zaproszony/zaproszona, a z drugiej strony sam/sama chętnie Was na nią zaprosi. W każdej słoweńskiej miejscowości, czy w stołecznej Lublanie, czy w malutkiej wiosce w najwyższych górach, znajdzie się jakaś kawiarnia. I zawsze, ale to zawsze Słoweniec/Słowenka będzie narzekać na cenę kawy, ale nigdy na jej ilość! Nie jest niczym niezwykłym wypijanie kilku filiżanek kawy dziennie, co niektórych Polaków przyprawia o palpitacje serca. Któryś z kolejnych postów chciałabym poświęcić słoweńskiemu savoir vivre (na podstawie własnych doświadczeń, choć zdaję sobie sprawę z tego, że ktoś może mieć inne niż ja), gdyż właśnie ten bon ton dotyczy również kawy.

No, ale teraz pora przejść do rzeczy. Skąd w europejskim kraju wzięły się brązowe ziarna pochodzące z gorącej Etiopii? Jeszcze w XVIII wieku picie prawdziwej kawy, pochodzącej z krzewu Coffea arabica, było luksusem dostępnym jedynie dla najbogatszych, mianowicie przedstawicieli władz i wyższego duchowieństwa. Jednak już w połowie XIX wieku kawa była znana w całej Lublanie, nawet wśród najuboższych, a stamtąd łatwo i szybko utorowała sobie drogę na wieś. Wcześniej brązowe ziarna i czarny napój z trudem torowały sobie drogę przez Bliski Wschód, Europę i Ameryki. Przeszkadzały im w tym fanatyzm religijny, uprzedzenia rasowe, wojny, dyskryminacja ze względu na płeć, wreszcie - wysokie ceny. Kawa jednak zwyciężyła.

Już w latach 50. XIX wieku na słoweńskiej prowincji przyjęło się leczenie chorób bydła... Właśnie kawą. Dziewiętnastowieczni publicyści słoweńscy byli żywo zainteresowani światowym rynkiem związanym z uprawą i zbiorami owoców Coffea arabica. Łatwo można więc zauważyć, że wśród Słoweńców kawa znalazła swoje miejsce bardzo szybko. I zadomowiła się wśród nich tak bardzo, że jej brak w domu świeżo poślubionej panny młodej bywał przyczyną problemów małżeńskich, a niepodarowanie jej teściom było uważane za nietakt. Również współcześnie kawa jest mile widzianym prezentem, niezależnie od tego, czy chodzi o Boże Narodzenie, czy urodziny.

Dziś w Słowenii dominuje specyficzny dla całego obszaru obejmującego kraje byłej Jugosławii sposób parzenia kawy, który jest określany mianem "po turecku" - polega on na gotowaniu kawy mielonej w tygielku, który nosi nazwę džezva. Oczywiście, teraz można tam też bez problemu kupić kawę rozpuszczalną lub w kapsułkach, jednak tradycyjnie parzona zdecydowanie dominuje i to ona jest ulubieńcem całego kraju, od Triglava po Izolę.

A oto garść słówek związanych z kawą:

kava - kawa
kavovec - kawowiec
skodelica - filiżanka
sladkor - cukier
mleko - mleko
zrno - ziarno
kofein - kofeina
kavarna - kawiarnia
žličica - łyżeczka
mleta kava - kawa mielona

Tak więc, gdy przychodzą zimne dni, nie martwcie się - po nich będzie wiosna. A na razie cieszmy się dobrą i gorącą kawą!

sobota, 02. december 2017

Kto i ile razy daje prezenty w Słowenii?

Mamy już grudzień, miesiąc tradycyjnie kojarzony w kulturach europejskich z Bożym Narodzeniem. Czy to się nam podoba, czy nie, te święta zostały ostatnio bardzo skomercjalizowane, a prezenty cieszą się większym powodzeniem, niż powód świętowania. Nie o tym jednak będę dzisiaj pisać. Sądzę, że chyba ciekawsze od tradycyjnego narzekania na konsumpcjonizm współczesnego świata będzie prezentacja słoweńskich tradycji związanych ze świętym Mikołajem i... Tak, jeszcze z kimś. Bo między Alpami i Adriatykiem nie tylko święty Mikołaj przynosi prezenty i nie robi tego tylko raz!
Przy odrobinie szczęścia mały i duży Janez/Peter/Vlado (typowe, słoweńskie imiona męskie) lub mała i duża Jana/Marjanca/Tina (typowe imiona żeńskie), mogą otrzymać prezenty trzy razy w ciągu jednego miesiąca: 6 grudnia (dzień św. Mikołaja - sveti Miklavž), 25 grudnia (božič) i 1 stycznia (novo leto).

Z dniem św. Mikołaja jest związana pewna typowo słoweńska tradycja, Miklavževanje. To uroczysty korowód św. Mikołaja z aniołami i diabłami. Tym dzieciom, które nie przestraszą się diabła (ściślej - przebranego za niego człowieka), anioł rozdaje słodycze. O tym, że Słoweńcy potrafią być dość pomysłowi w tych przebraniach, najlepiej świadczy poniższa fotografia:

 

O ile tradycja svetega Miklavža jest bardzo stara, a sam święty - biskup z Miry - jest postacią dobrze znaną i czczoną, to Božiček, który przynosi prezenty 25 grudnia, pochodzi z XX wieku. Przed II wojną światową dzieci były obdarowywane w tym dniu przez Dzieciątko Jezus, ale potem przyszedł Božiček, który jest nikim innym, niż świecką wersją świętego Mikołaja, znaną nam z czerwonego płaszcza i reklamy Coca Coli. 
 
A 1 stycznia dzieci może odwiedzić i obdarować Dedek Mraz, czyli po polsku Dziadek Mróz. Dedek Mraz zawitał do Słowenii w czasach, gdy ta była częścią komunistycznej Jugosławii. Państwo Josipa Broza Tity się rozpadło, ale tradycja Dedka Mraza została. Mówi się, że słoweński Dedek Mraz mieszka pod górą Triglav w Alpach (tą samą, która widnieje w herbie Słowenii) i to go odróżnia od radzieckiego pierwowzoru. Mimo kontrowersji związanych z pochodzeniem tej postaci, sami Słoweńcy są raczej przychylnie do niego nastawieni.

Bo kto nie chciałby zostać obdarowany nawet trzy razy w miesiącu? :)

četrtek, 23. november 2017

Która godzina? Liczebniki główne i porządkowe

Dzisiaj poznamy nie tylko liczebniki główne i porządkowe, ale także to, jak zapytać po słoweńsku, która godzina i jak odpowiedzieć na to pytanie.

Liczebniki główne to:

ena - 1
dva - 2
tri - 3
štiri - 4
pet - 5
šest - 6
sedem - 7
osem - 8
devet - 9
deset - 10
enajst - 11
dvanajst - 12
trinajst - 13
štirinajst - 14
petnajst - 15
šesnajst - 16
sedemnajst - 17
osemnajst - 18
devetnajst - 19
dvajset - 20

I teraz uwaga, a raczej - ciekawostka. W języku słoweńskim liczebniki główne od 20 w górę podajemy, zaczynając od jednostki, dopiero potem dziesiątkę. Przypomina to liczebniki w języku niemieckim.

enaindvajset - 21

ena - (1) in (spójnik "i") dvajset - (20)

dvaindvajset - 22
triindvajset - 23
...
trideset - 30
enaintrideset - 31
...
štirideset - 40
...
petdeset - 50
...
šestdeset - 60
...
sedemdeset - 70
...
osemdeset - 80
...
devetdeset - 90
...
sto - 100
sto ena - 101
...
125 - sto petindvajset
...
dvesto - 200
...
tristo - 300
...
tisoč - 1000
...
1974 - tisoč devetsto štiriinsedemdeset

Jeśli chcecie użyć zera (0), mówicie po prostu nič (dosłownie - "nic").

A teraz pora na liczebniki porządkowe:

prvi - pierwszy (odpowiednio do rodzaju gramatycznego: prvi - prva - prvo)
drugi
tretji
četrti
peti
šesti
sedmi
osmi
deveti
deseti

Jeśli chcemy powiedzieć, że coś zdarzyło się tylko raz, mówimy enkrat (dosłownie: raz). Dvakrat oznacza, że coś stało się "dwa razy" (nawet, jeśli "nic dwa razy się nie zdarza" :) ).

I tu mała ciekawostka. Słówko prvič ("pierwszy raz") może oznaczać zarówno to, że coś zdarzyło się nam pierwszy raz w życiu, jak w tej piosence z filmu Kraina Lodu (po słoweńsku: Ledeno kraljestvo):




Prvič v življenju oznacza po prostu "Pierwszy raz w życiu". Jednakże, słówko prvič może również odnosić się do pierwszego razu w sensie bardzo, bardzo, bardzo szczególnym i bardzo erotycznym, gdy tracimy swoje dziewictwo  :) .

No dobrze, a teraz tytułowa kwestia: jak zapytać i dowiedzieć się po słoweńsku, która godzina?

Koliko je ura? - Która godzina?
Ura je... - Jest godzina...
Ura je devet. - Jest dziewiąta.
Ura je ena. - Jest pierwsza.
Ura je pol enajstih. - Jest wpół do jedenastej (10:30).
Ura je pol dveh. - Jest wpół do drugiej (1:30 lub 13:30).
Ura je tri ponoči. - Jest trzecia w nocy.
Ura je ena popoldne. - Jest pierwsza po południu (13:00).

I na dzisiaj to wszystko. Dziękuję Wam za uwagę i jeśli macie jakieś pytania, możecie napisać je w komentarzu.